To, co wydarzyło się na Sesji Rady Miejskiej w Żarach, trudno nazwać inaczej niż zaprzeczeniem idei Budżetu Obywatelskiego. Radni, mimo sprzeciwu burmistrz Edyty Gajdy i wbrew elementarnej logice, wykreślili z Wieloletniej Prognozy Finansowej zwycięski projekt mieszkańców: „Rewitalizacja skweru przy ul. Grunwaldzkiej przy fontannie”.
Decyzja ta wywołała na sali szok. Mieszkańcy, którzy od lat słyszeli, że Budżet Obywatelski jest ich narzędziem wpływu na miasto, właśnie dostali sygnał, że ich głos można ignorować, jeśli komuś po prostu nie pasuje. To była sesja, która podważyła sens udziału mieszkańców w decydowaniu o swoim mieście
Głos mieszkańców przegrał z polityką
Przypomnijmy: projekt rewitalizacji skweru zdobył 228 głosów, zajmując 3. miejsce w całym Budżecie Obywatelskim 2025 i 2. miejsce w kategorii inwestycyjnej. Zadanie zostało przez urząd wycenione na 200 tys. zł – zgodnie z zasadami BO. Jednak na etapie realnych kosztorysów, gdy połączono je częściowo z kolejnym wygranym projektem na rok 2026 (rzeźba hutnika-szklarza upamiętniająca hutę w Kunicach), wartość wzrosła.
Podczas sesji 27 listopada przewodniczący rady Robert Kaszubski, w imieniu klubów KO, Forum Samorządowego i Dobrego Miasta – Lepszego Powiatu, złożył wniosek formalny o wykreślenie projektu z WPF. Powód? Jak mówił:
– Koszt zadania w tej kwocie (650 tys. zł) jest nie do przyjęcia.
Argument ten od razu spotkał się z kontrą ze strony urzędu i części radnych. Wyższy koszt nie jest niczym nadzwyczajnym – tak dzieje się od lat. Mieszkańcy głosują na ideę, a nie na techniczny kosztorys. Finalne ceny rosną z powodu zmian w rynku, szczegółowych wytycznych projektantów i konieczności wykonywania inwestycji zgodnie z przepisami.
Właśnie na to zwróciła uwagę burmistrz Edyta Gajda:
– Mieszkańcy głosowali na projekt. Kosztorysy połączenia dwóch kolejnych zwycięskich zadań zwiększyły wartość inwestycji, ale to nie jest powód, by wyrzucać wolę mieszkańców do kosza. Uważam, że to działanie całkowicie niezasadne.
Dodatkowo burmistrz wskazała, że poprawka nie otrzymała akceptacji radcy prawnego – zabrakło opinii, bo nie da się jej przygotować „na kolanie”. To oznacza, że poprawka radnych może posiadać wady prawne, co otwiera drogę do zaskarżenia decyzji.
Ostrzejszy ton na sesji: „Co wy macie do tych Kunic?”
Najbardziej emocjonalnie zareagował radny Adrian Majewski:
– Co wy macie do tych Kunic? Przez tyle lat były zaniedbywane, a dziś znowu zabieracie mieszkańcom ich inwestycję! Nie macie żadnego sensownego powodu. Mieszkańcy walczyli o ten projekt tak samo, jak wy o swoje.
Trudno było nie zauważyć, że po raz kolejny ofiarą politycznych przepychanek pada dzielnica, która od lat domaga się równych szans w miejskich inwestycjach.
Podwójne standardy? To radni sami podnosili koszty projektów
Na sesji głos zabrała również wiceburmistrz Angelika Sznabel, przypominając radnym fakty, które wielu z nich wolałoby przemilczeć:
– W poprzednich latach sami radni lobbowali za projektami, które po głosowaniu podrożały kilkusetkrotnie. I wtedy nikomu to nie przeszkadzało.
Przypomniała konkretne przykłady:
- Monitoring na osiedlu Zawiszy Czarnego – zgłoszony na 100 tys. zł, finalnie kosztował 509 tys. zł,
- Park przy ul. Ludowej – koszt podniesiono niemal dwukrotnie,
- Pump Track – w głosowaniu 400 tys. zł, finalnie ponad 600 tys. zł.
Nigdy wcześniej żaden projekt nie został wycięty tylko dlatego, że po kosztorysie okazał się droższy. I nigdy nie sugerowano, że mieszkańcy jednego osiedla mają mniejsze prawo do inwestycji niż inni.
Sznabel podsumowała:
– To wygląda jak dyskryminacja dzielnic. W jednych pozwalamy na wzrost kosztów, w innych odbieramy projekt mieszkańcom.
Co dalej?
Decyzja może zostać zaskarżona – zarówno z powodu braku opinii prawnej, jak i naruszenia zasad BO. Ale kluczowe jest coś innego: odbudowanie zaufania mieszkańców, że ich głos ma znaczenie. Wprawdzie część radnych przyznaje, że nie jest przeciwko budżetowi obywatelskiemu, ale to najwyraźniej puste słowa, bo zadaniu nie zmniejszono kwoty na inwestycję, a całkowicie usunięto finansowanie.
Jeśli Budżet Obywatelski stanie się tylko fasadą, „zabawką” rady miejskiej, to przestanie być narzędziem współdecydowania. A właśnie wtedy lokalna demokracja umiera najciszej.
Za wykreśleniem projektu „Rewitalizacja skweru przy ul. Grunwaldzkiej przy fontannie” głosowali radni:
- Marian Popławki (Forum Samorządowe, reprezentuje mieszkańców Kunic, okręg nr 4)
- Halina Majeryk (FS)
- Aleksander Słowikowski
- Tomasz Chmielewski (FS, dawniej Polska 2050)
- Magdalena Lenczyk (Dobre Miasto, Lepszy Powiat)
- Dawid Polok (DMLP)
- Robert Kaszubski (Koalicja Obywatelska)
- Jan Basztabin – (KO)
- Małgorzata Merk (KO)
- Grzegorz Chmielewski (KO)
- Jerzy Candekidis (KO)







Dyskusja (musisz być zalogowana/y na Facebooku)