Ebut.pl Stal Gorzów przegrała pierwszy ćwierćfinałowy mecz PGE Ekstraligi. Żółto-niebiescy na swoim stadionie podjęli ekipę Tauron Włókniarz Częstochowa i polegli 41:49. Na przegraną z pewnością miał wpływ fakt, że w meczu nie pojechał jeden z głównych zawodników, czyli Anders Thomsen, który dzień wcześniej, w trakcie Grand Prix na Łotwie, doznał poważnego wypadku.
Pierwsze dwa biegi były bardzo wyrównane i wśród gorzowskich kibiców pojawiła się duża nadzieja, że mimo braku Thomsena Stal Gorzów poradzi sobie z ekipą z Częstochowy. Zwłaszcza, że jechali u siebie, na swoim torze, który przecież doskonale znają. Jednak te nadzieje szybko zostały zduszone, bo w kolejnych biegach częstochowianie nie odpuścili żółto-niebieskim wywożąc ich na 5:1 i 4:2.
Gorzowianie jednak dalej walczyli i na przemian z częstochowianami wymieniali się wygranymi. Niestety, w 9. biegu poważny upadek zaliczył Szymon Woźniak, który z impetem wpadł w bandę. Na szczęście żużlowiec wstał o własnych siłach, jednak został wykluczony z dalszej rywalizacji w tym biegu.
Ostatecznie Stal Gorzów przegrała wynikiem 41:49. Czy mogło być inaczej? O zdanie zapytaliśmy eksperta w dziedzinie żużla, dziennikarza Przemysława Mazurka:
„Ten mecz pokazał jak TAKTYCZNIE nie prowadzić meczu. Mogliśmy z tego meczu wycisną dużo więcej ale…. Przez cały sezon Stal w meczach domowych zestawia swojego lidera na bieg 12., co przy rywalu, który nie ma klasowych juniorów jest żartem. Lider powinien być wystawiany w czwartej serii w biegu 11. lub 13. W meczach z mocnymi – Stal u siebie w biegach 11-13 zawsze wychodziła na minus. Do tego lepszy junior zawsze powinien jechać w 12. biegu. Mając 2,5 zawodnika i dobrego juniora końcówka meczu powinna inaczej wyglądać. Ale od początku.
Po czterech biegach było 9:15 i mając w szóstym biegu parę Stojanowski-Pollestad po co było robić rezerwę taktyczną? Tam powinien dostać kolejną szansę Jasiński. Przy wyniku 3:3 w kolejnym biegu mielibyśmy podwójną rezerwę taktyczną. A tak straciliśmy najlepszego zawodnika z RT (kiedy zespół był dziurawy) i wiadome było, że dalej trzeba rotować rezerwami, to w meczu wystawaliśmy parę Pollestad – Stojanowski. Biegi 5. i 6. wyszliśmy na 0 mimo RT. Można było z tego wycisnąć +2, albo wyjść na 0 i zostawić jeszcze Woźniaka na późniejszy moment meczu.
Później nie rozumiałem rozegrania taktycznie biegów 10-14. W konsekwencji zamotania menadżera, my kończyliśmy mecz mając w 13. i 14. biegu zawodnika co… nie pokonał ani jednego zawodnika z zespołu gości. To jakiś żart. Jeśli kadra menadżerska chciała próbować Pollestada, to z RT on powinien pojechać w 10. biegu na juniora Włókniarza. Po co RT (jedna z trzech sensownych) marnować w biegu z Kupcem? Jeśli chcieliśmy eksperymentować z Pollestadem, to on powinien jechać na Kupca – jedynego zawodnika, którego by wyprzedził!
Przy 3:3 lub 4:2 dla Stali byłoby dalej -6/-8. Wtedy w 11. biegu jechał Szymek Woźniak i tam należało dać albo Fajfera (zaoszczędzonego bieg wcześniej) albo z RZ Palucha. Wszystko po to, żeby Vaculik był zostawiony na koncówke meczu, czyli 13. lub 14. bieg. Jeśli w 11. biegu by nam nie poszło i zostałoby te -6/-8 to w 12 biegu z RT jechałby Paluch i byłaby możliwość zrobienia 4:2. Wtedy w 13 i 14 biegu na pewno jechałby Vaculik + może Paluch jakby się wcześniej pokazał? A my jak zamykaliśmy mecz? To była konsekwencja źle poprowadzonego meczu taktycznie.
O awansie do 1/2 decydować będą być może małe punkty. Dziś Stal spokojnie mogła przegrać 44:46 lub 43:47. Ostatecznie pięć biegów dostał zawodnik, który nie pokonał żadnego rywala, a trzy biegi zdolny junior co trzasnął 5 pkt w tym meczu i od tygodnia/dwóch ma zwyżkę formy… Nagle po 14 kolejkach stawiamy na Pollestada? Zbyt szybkie wystrzelanie się z liderów (kiedy jest skład dziurawy), słabe myślenie do przodu, a w konsekwencji słabo obsadzone biegi 14. i 15. sprawiły, że przegraliśmy AŻ 41:49.
Zdecydowanie więcej można było zrobić (chociaż o 2 małe punkty) robiąc zmiany w inny sposób. Dobrze poprowadzony mecz taktycznie można zobaczyć choćby po tym co z Niemcami wyprawia Pan Kryjom lub co w przeszłości w Toruniu – w sezonie 2010 w RZ zrobił Pan Czernicki. Czy Gustafsson lub Suchecki zamykali mecz? Wystarczy zobaczyć zawodnicy jechali na początku, a jacy zamykali mecz. Jaka była myśl taktyczna. To nie był „atak” od początku i robimy od razu jak jest możliwość RT i dajemy liderów. A biegi 11-15 niech… jakoś to będzie” powiedział Przemysław Mazurek.
Niewątpliwie znaczący wpływ na przebieg meczu miał brak jednego z liderów, czyli Andersa Thomsena. Zużlowiec podczas sobotniego (12.08) Grand Prix na żużlu doznał poważnego upadku – za sprawą Doyla stracił panowanie nad kierownicą, uderzył w bandę i przeleciał ponad nią wypadając za tor. To nie mogło się skończyć dobrze. Żużlowiec ma wstrząśnienie mózgu, złamaną lewą ręke i połamane cztery żebra. A to oznacza koniec wyścigó w tym sezonie.
O dalsze wygrane Stal będzie musiała walczyć osłabiona. A kolejny, rewanżowy mecz w play offach w najbliższą niedzielę (20.08).
💸 Wspieraj nasze media na Patronite
https://patronite.pl/wlubuskie






Dyskusja (musisz być zalogowana/y na Facebooku)