Czwartkowa sesja Rady Miejskiej w Żarach przejdzie do historii jako pokaz czystej, politycznej kalkulacji, która z merytoryczną oceną pracy samorządu nie ma nic wspólnego. Styl debaty nad Raportem o stanie miasta za 2025 rok do złudzenia przypomina najgorsze praktyki blokowania inicjatyw mieszkańców, które na łamach naszego portalu opisywaliśmy już wielokrotnie.
Z jednej strony twarde, niepodważalne dane: rekordowe dochody miejskie, wielomilionowe nadwyżki finansowe, gigantyczne dotacje zewnętrzne i jednogłośne zatwierdzenie sprawozdania finansowego wraz z udzieleniem absolutorium. Z drugiej – festiwal absurdalnych pretensji, wyciąganie problemów demograficznych kraju jako „winy burmistrza” i ostateczne nieudzielenie wotum zaufania Edycie Gajdzie przez posiadającą większość koalicję radnych. Czy żarskim rajcom bardziej zależy na rozwoju miasta, czy na politycznej wojnie i walce o stołki?
Liczby, które bolą opozycję: Żary z rekordowym budżetem i potężną nadwyżką
Zanim przejdziemy do politycznych przepychanek i kuriozalnych argumentów radnych opozycyjnych, warto spojrzeć na dokument, który na sesji prezentowała burmistrz Edyta Gajda – Raport o stanie miasta Żary za 2025 rok. Gdyby radni oceniali burmistrz na podstawie faktów, sesja zakończyłaby się gratulacjami.
Twarde wskaźniki finansowe za rok 2025 prezentują się następująco:
- Dochody zrealizowane: 267,7 mln zł – co stanowi wzrost względem pierwotnego planu aż o 6,5 mln zł!
- Wydatki wykonane: 253,4 mln zł.
- Nadwyżka budżetowa: imponujące 14,3 mln zł.
Co to oznacza w praktyce? Żary pod przewodnictwem Edyty Gajdy nie tylko zarabiają więcej, niż planowano, ale też gospodarują środkami w sposób niezwykle bezpieczny i stabilny. Miasto nie tonie w długach, wręcz przeciwnie – generuje kapitał, który natychmiast wraca do mieszkańców w postaci inwestycji. Zresztą, sama Rada Miejska nie mogła tego zanegować, bezdyskusyjnie przyznając burmistrzowi absolutorium z tytułu wykonania budżetu. Jak zatem wytłumaczyć fakt, że chwilę wcześniej ta sama burmistrz nie otrzymuje wotum zaufania? Czy to schizofrenia polityczna w najczystszej postaci?
Inwestycyjny rollercoaster za 130 milionów złotych
Słuchając niektórych wystąpień radnych, można było odnieść wrażenie, że w Żarach nic się nie dzieje, a miasto znajduje się w głębokiej stagnacji. To bezczelna manipulacja, którą raport demoluje w kilku slajdach. Skala realizowanych przedsięwzięć w 2025 roku dosłownie bije po oczach:
- Wartość inwestycji zakończonych: 43 mln zł.
- Wartość inwestycji kontynuowanych: 16 mln zł.
- Wartość inwestycji rozpoczętych: astronomiczne 130 mln zł!
Wystarczy przejść się ulicami Żar, by zobaczyć, gdzie trafiają te pieniądze. Przebudowa ulic Bohaterów Getta, Kwiatowej, Nadrzecznej, Zielonej, Pszennej i Żurawiej pochłonęła ponad 25,9 mln zł (środki z Polskiego Ładu). Rozbudowa ulicy Sportowej to kolejne 11,7 mln zł z Rządowego Funduszu Rozwoju Dróg. Budowa nawierzchni ul. Izerskiej i ul. Karkonoskiej to z kolei ponad 1,5 mln zł. Do tego dochodzą mniejsze, ale kluczowe dla bezpieczeństwa zadania. Dzisiaj Żary to jeden wielki plac budowy.
Mało? W trakcie realizacji są projekty, o których w Żarach mówiło się od lat: budowa Hali Sportowej Centrum Sportów Leśna (9,3 mln zł), remont i modernizacja Ratusza (6,2 mln zł) oraz głębokie termomodernizacje miejskich przedszkoli (MP nr 10 – 2,1 mln zł, MP nr 7 – 1,7 mln zł) i Sali Sportowej Promień (2,1 mln zł).
Największą perłą w koronie żarskich sukcesów jest jednak Zamek Dewinów-Bibersteinów-Promnitzów. Burmistrz Edyta Gajda dokonała czegoś, co jej poprzednikom wydawało się niemożliwe – podpisała umowy na gigantyczne dofinansowania na adaptację obiektu na Dom Edukacji, Wiedzy i Nauki (DEWIN). Łączna wartość wszystkich projektów zamkowych to ponad 72 milionów złotych, z czego samo dofinansowanie zewnętrzne wynosi blisko 45 milionów złotych!
Mimo to radny Tomasz Chmielewski bez mrugnięcia okiem stwierdził na sesji, że… „zabrakło wystarczających działań na pozyskiwanie środków zewnętrznych”. Czy to jeszcze niewiedza, czy już celowe okłamywanie opinii publicznej?
Festiwal absurdów, czyli jak opozycja szukała dziury w całym
Skoro finanse i inwestycje rzucają na kolana, opozycja musiała znaleźć inne preteksty, by uderzyć w burmistrz Gajdę. I tu debata weszła w fazę czystego surrealizmu.
Przewodniczący Robert Kaszubski, zamiast skupić się na strategicznych kierunkach rozwoju, postanowił rozliczać burmistrza z… braku danych o polach elektromagnetycznych oraz hałasie w mieście. Narzekał również na brak szczegółowych informacji o czystości powietrza w raporcie – zapominając chyba, że miasto w 2025 roku zrealizowało dedykowane zadanie „Żary, zadbajmy o czyste powietrze” za ponad 552 tys. zł! Domagał się także precyzyjnych bilansów gospodarki odpadami, ignorując fakt, że raport z założenia jest dokumentem o charakterze ogólnym, podsumowującym rok, a nie księgą faktur każdego wydziału.
Z kolei radni Adrian Jaworski i Magdalena Lenczyk postanowili obarczyć Edytę Gajdę odpowiedzialnością za… ujemny przyrost demograficzny. Jaworski grzmiał, że w ciągu 5 lat Żary straciły ponad 6% mieszkańców, a stopa bezrobocia wynosi ponad 6%. Trzeba wykazać się wyjątkową złą wolą, by globalne trendy demograficzne, z którymi mierzy się cała ściana zachodnia i setki polskich miast, przypisywać osobie, która rządzi miastem od zaledwie dwóch lat.
Jak trafnie zauważył radny Józef Szczotka:
„Wiele dziwnych uwag wskazujecie, że nie ma ich w raporcie, ale nikt zgodnie z ustawą nie wskazał, jak ten raport ma wyglądać. Zarzuty mówiące o braku pozyskiwania środków są śmieszne. Dlaczego nie realizowaliście tego w poprzednich kadencjach? Podejmowaliście wiele nierozsądnych decyzji lata temu. Nie możecie mieć pretensji do Pani burmistrz o wiele spraw, które sami zaniedbaliście”.
W podobnym tonie wypowiedział się radny Piotr Podbielski, podkreślając fundamentalną zasadę, o której opozycja z Klubu Forum najwyraźniej zapomniała: „Najważniejsze w pozyskiwaniu środków są podpisane umowy, a następnie rozliczenie ich. Nie można burmistrzowi robić też na złość”.
O co naprawdę chodzi? „Nie zauważa Pani radnych, którzy mają większość”
Prawdziwy powód politycznego linczu na Edycie Gajdzie wygadał jednak radny Marian Popławski. Odrzucając na bok merytoryczne wskaźniki, stwierdził wprost: „Nie zauważa Pani grupy radnych, którzy mają większość decyzyjną. Klub Forum ma duże wątpliwości, aby udzielić wotum zaufania”.
I tu jest pies pogrzebany. Nie chodzi o drogi, nie chodzi o czyste powietrze, nie chodzi o przedszkola czy zamek. Chodzi o władzę, wpływy i polityczne „kręcenie nosem”. Radni z większościowego klubu poczuli się urażeni, że burmistrz zamiast ulegać ich partyjnym dyktatom, rozmawia z radnymi indywidualnie i po prostu robi swoje, realizując gigantyczny program inwestycyjny. Kaszubski żalił się nawet, że burmistrz zatrudniła „firmę zewnętrzną, której rolą jest obrażanie radnych”. Czyżby twarda, profesjonalna komunikacja PR-owa i wytykanie radnym ich własnej niekompetencji tak bardzo zabolały lokalnych polityków, że postanowili odegrać się w głosowaniu nad wotum zaufania?
Edyta Gajda: „To nie jest merytoryczna debata”
Sama burmistrz nie pozostawiła suchej nitki na politycznych gierkach opozycji. W swoim emocjonalnym, ale niezwykle rzeczowym wystąpieniu punkt po punkcie obnażyła intencje swoich oponentów.
Burmistrz Edyta Gajda podczas sesji:
„Jesteście świadkami tego, co nigdy nie powinno wybrzmieć na sali tej sesji. Od początku kadencji deklarowałam chęć współpracy i nadal to deklaruję (…) Dzisiaj padły te trudne pytania – niektóre były absurdalne po to, aby nie udzielić burmistrz wotum zaufania. Większość głosów, które mieszkańcy oddali na Was, oddali również na mnie. To nie jest merytoryczna debata i nie tak powinna wyglądać debata nad stanem miasta”.
Gajda odniosła się również bezpośrednio do zarzutów demograficznych i rzekomego braku priorytetów: „Mówiliście o problemie demograficznym. Cały kraj się z tym mierzy. Robimy wszystko, co możemy, inwestujemy w edukację, place zabaw, wsparcie w szkołach średnich – przekazaliśmy na to 6 mln zł. (…) Realizujemy największy budżet inwestycyjny i największy budżet w mieście. To, co powiedział Pan Chmielewski, świadczy o braku znajomości tematu. Prosiłabym państwa radnych o większe zainteresowanie, jak wygląda proces pozyskania środków oraz proces inwestycyjny”.
Na koniec burmistrz rzuciła radnym odważne wyzwanie: „Dokument może mieć i 1000 stron, ale będziecie musieli to przeczytać. Nie wiem jednak, czy dacie radę to zrobić”. Patrząc na poziom argumentacji niektórych rajców, obawy pani burmistrz wydają się w pełni uzasadnione.
Mieszkańcy zakładnikami radnych?
To, co wydarzyło się w Żarach 25 czerwca 2026 roku, to klasyczny przykład samorządowego pieniactwa. Instytucja wotum zaufania, która w założeniu miała służyć rzetelnej, corocznej ocenie strategicznej działalności organu wykonawczego, w rękach żarskiej opozycji stała się zwykłym batem politycznym.
Jak można odmówić zaufania burmistrzowi, który w tym samym momencie dostaje zielone światło za idealne wykonanie budżetu, generuje miliony nadwyżki i zabezpiecza przyszłość historycznych zabytków miasta na dekady? To sygnał wysłany do mieszkańców: „Nieważne, że miasto się rozwija. Nieważne, że budują się drogi i ścieżki rowerowe. Ważne, że pani burmistrz nie tańczy tak, jak jej zagramy”.
Żary zasługują na merytoryczną opozycję, a nie na klub urażonych ambicji, który dla partyjnych interesów jest w stanie zanegować nawet najbardziej ewidentne sukcesy własnego miasta. Mieszkańcy doskonale widzą te gierki i przy najbliższych wyborach z pewnością wystawią odpowiedni rachunek tym, którzy zamiast zajmować się rozwojem Żar, wolą kłócić się o przysłowiowe „stołki”. Edyta Gajda zapowiedziała, że z pełną determinacją będzie realizowała założone cele. I całe szczęście – bo miasto potrzebuje menedżera, a nie zakładnika politycznych układów w Radzie Miejskiej.
Poniżej publikujemy wyniki głosowania nad wotum zaufania:







Dyskusja (musisz być zalogowana/y na Facebooku)