poniedziałek, 5 grudnia, 2022
Strona głównaWiadomościŚwiebodzin"Nie musimy być sumą interesów Gorzowa i Zielonej Góry"- Rozmowa z Tomaszem...

„Nie musimy być sumą interesów Gorzowa i Zielonej Góry”- Rozmowa z Tomaszem Sielickim

Z burmistrzem Świebodzina Tomaszem Sielickim rozmawiamy o rozwoju gminy, regionu, ale też planach samorządowych. Padają ważne deklaracje.

Redakcja: Panie burmistrzu jak to jest zostać wylicytowanym za ponad 5000 zł… o przepraszam, oczywiście chodziło o wspólną kolację za tę cenę, podczas ostatniego finału WOŚP?

Tomasz Sielicki: Jest to dla mnie ogromne zaskoczenie, że ktoś chciał zapłacić tyle pieniędzy za kolację z moją skromną osobą. Nie wydaje mi się, jednak żeby świadczyło to o mojej popularności, a bardziej o idei, jaką jest WOŚP. Ja jestem tutaj jedynie pewnym dodatkiem. Jest mi ogromnie miło, że ktoś się skusił zapłacić ogromne pieniądze za zwykłą kolację i oczywiście dołożę wszelkich starań, by to nie była taka zwyczajna kolacja jak przysłowiowy chleb z pasztetem, a coś bardziej wykwintnego. Jestem też przekonany, że chodzi w tej inicjatywie o to, by razem spędzić czas, porozmawiać o tym co dzieje się w mieście i o tym jak wygląda zarządzanie nim wewnątrz.

Mija trzy i pół roku pańskiej kadencji, czy można powiedzieć, że udało się zrealizować wyznaczone cele? Z czego jest Pan najbardziej dumny na przestrzeni całego okresu urzędowania?

Osobiście podchodzę do tematu funkcjonowania Gminy jako do pewnego zjawiska permanentnego. Nie uważam, że o jakiejkolwiek jednostce samorządu terytorialnego czy o państwie powinno się mówić w cyklu wyborczym, gdyż jest to dla mnie oldschoolowe i krótkowzroczne. Doskonale zdajemy sobie sprawę, iż wcześniej to były cztery lata teraz jest pięć, a pewne procesy decyzyjne, potem projektowe, a następnie realizacyjne trwają dużo dłużej niż pięć lat.

Jednak to mieszkańcy Pana oceniają.

To prawda, że zamykanie się w takim cyklu wyborczym ma oczywiście swój sens pod kątem rozliczenia, mieszkańcy bowiem wybierając swojego kandydata chcą zobaczyć co udało się zrealizować z obiecanych rzeczy. Uważam, iż udało się ruszyć sporo tematów. Oczywiście trzeba było dokończyć projekty zaczęte w poprzednich kadencjach i mówimy o tym od samego początku bardzo głośno. Mam tu na myśli choćby nasze świebodzińskie błonia, które są naszym „Central Parkiem”, które pochłonęły wiele sił i środków. Kolejne to rozbudowa domu kultury i budowa nowego przedszkola z punktem żłobkowym. Jest sporo inwestycji mniejszych i większych, modernizacji dróg, czy ścieżek pieszo – rowerowych.

Wymienił Pan sukcesy okołokulturalne i infrastrukturalne, to oczywiście duże osiągnięcie, ale jak jest w tej sferze biznesowej, czyli w sferze dotyczącej zarabiania pieniędzy przez gminę?

Od samego początku mojej pracy stoję na stanowisku, że dobry samorząd opiera się na trzech filarach. Pierwszym będzie zawsze rozwój gospodarczy, bo on napędza wszystko, co w mieście się dzieje. I to jest mierzalne, to nie jest tylko Amazon, który jest oczywiście potężnym pracodawcą, tak naprawdę jedną z największych globalnych marek. Są to potężne przedsięwzięcie inwestycyjne ponad 190 tys. m2, które niedawno zostały sprzedane przez firmę Panattoni na rzecz koreańskiego funduszu za 160 mln euro, to przynosi realny dochód po stronie podatku od osób prawnych. Już dziś można powiedzieć, że jest to około 5 mln zł rocznie. Ale są też niezwykle prężne lokalne podmioty, które są u nas od dawna i wciąż chcą się rozwijać. Jest Sprick, SECO/WARWICK, Adient, Koimex, Ingram Micro, RECARO, ITEO GREEN, Schnug, Lumberg, KICO, Furmaster, Next Step, Rotometal, Demex i wiele innych. Potężną inwestycję rozpoczął Exeter. To oni i pozostali lokalni przedsiębiorcy dają temu miastu paliwo rozwojowe.

fot. UM Świebodzin

Z pewnością to spory zastrzyk gotówki dla Świebodzina.

Wcześniej roczny dochód z podatku z nieruchomości od osób prawnych wynosił 14,5 mln zł dla Gminy Świebodzin, a w tej chwili mówimy o kwotach na poziomie powyżej 20 mln złotych rocznie co powoduje, że my się zaczynamy zbliżać do Nowej Soli, czyli tak naprawdę miasta, które zostało okrzyknięte przykładem sukcesu gospodarczego w skali województwa lubuskiego. Mamy jednak większe aspiracje. Świebodzin powinien stać się miastem takim, jak Tarnowo Podgórne.

Na horyzoncie chyba kolejne biznesowe inwestycje.

Po drugiej stronie miasta buduje się następny potężny obiekt prawdopodobnie na poziomie 107 tys. m2, czyli kolejne teoretyczne 3 mln złotych dla miasta. Należy też pamiętać, że istniejące już spółki również się rozbudowują. Do końca tej kadencji powstanie 400 tys. m2 pod dachem co powinno się przełożyć na wzrost dochodu od podatku nieruchomości o mniej więcej 10 mln zł. (dalsza część wywiadu pod zdjęciem)

Nie można jednak zapomnieć, że Świebodzin ma doskonałą lokalizację przy trzech dużych trasach komunikacyjnych (A2, S3 oraz kolejowej nr 3). Mimo to dalej chcecie inwestować w drogi, choćby Południową Obwodnicę Miasta.

W zasadzie ta obwodnica była już w każdym rządowym programie począwszy od Funduszu Dróg Samorządowych, który teraz nazywa się Rządowy Fundusz Dróg Lokalnych, gdzie była kierowana trzykrotnie. Niestety fundusze rządowe trochę nas omijają, z trzech naborów RFIL na Gminę Świebodzin pozytywnie padło tylko raz wtedy gdy wszyscy otrzymali te środki. Na dziś obwodnica to inwestycja na poziomie 23 mln złotych, zatem spora na skalę miasta Świebodzina, ale nie duża na skalę takiego przedsięwzięcia.

Może ma Pan burmistrz za słabą siłę przebicia?

Pieniądze, o jakie się staramy, w innych województwach potrafią się znaleźć choćby właśnie w Funduszu Rozwoju Dróg Lokalnych bardzo szybko. Często słyszymy taką odpowiedź, że chcemy za dużo, z czym nie do końca się zgadzam. Mówimy o drodze, która ma raptem 2 km długości, dwa ronda, z których jedno zostało już zrealizowane dzięki współpracy z firmą Amazon i Panattoni. To droga, która ma stanowić „kręgosłup” zbrojeniowy dla 120 hektarowej działki należącej do Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa. Uważam, że w imię interesów nie tylko Świebodzina, ale również  Skarbu Państwa, to nie ma lepiej wydanych pieniędzy. Stoimy na stanowisku, że nie musimy dostawać dofinansowania na poziomie 90% czy 80%. Wystarczy 50% i to już generalnie całkowicie zaspokajałoby nasze potrzeby w tym zakresie.

Kolejny pomysł, o którym ostatnio Pan wspominał to utworzenie związku powiatowo-gminnego, który miałby zająć się transportem zbiorowym. Myśli Pan, że to wypali? Pytam, bo nie ma Pan chyba dobrych relacji ze Starostwem Powiatowym.

Na dzisiaj mamy przygotowany plan transportowy, który określamy mianem
Mercedesa. Plan zakłada skomunikowanie w zasadzie wszystkich miejscowości znajdujących się na terenie gminy Świebodzin, Lubrza, Szczaniec i Skąpe, w postaci jednej globalnej sieci transportowej. Chodzi o to, aby z każdej z tych miejscowości można było dostać się po pierwsze do siedziby danej gminy, a po drugie do miasta powiatowego, jakim jest Świebodzin. Przewiduje to sześć połączeń w jedną i drugą stronę w przypadku większych miejscowości i trzy w przypadku mniejszych miejscowości.

Piękne plany, ale sam Pan nazwał to Mercedesem. Czy wszystkich będzie na to stać?

Kiedy przeanalizujemy diagnozy z poszczególnych gmin to będziemy wiedzieli tak naprawdę czego te poszczególne gminy oczekują i na co tak naprawdę będzie nas stać. Oczekiwania trzeba będzie nałożyć na rzeczywistość. Wszystkie gminy będą rozliczane w naszej intencji po prostu pod kątem wozokilometrów, czyli tyle ile będzie przejechanych kilometrów w danej gminie tyle dana gmina będzie ponosić kosztów.

Nie obawia się Pan wątpliwości podobnych do nowosolskiego Subbusa, gdzie Kożuchów musi dopłacać za uczniów szkół średnich dojeżdżających do innej miejscowości? To nie jest zadanie własne gmin, ale powiatu.

Głęboko wierzę w pewną odpowiedzialność instytucji powiatowych za uczniów swoich szkół i uważam, że pewien wspólny interes i gminy i powiatu polega na tym, żeby tym uczniom zapewnić jak najlepszy dostęp do placówek edukacyjnych. Nie ukrywajmy, subwencja idzie za uczniem, szkoła będzie miała stały dopływ w nowych naborach, tak więc udostępnienie dostępności do szkół ponadpodstawowym uczniom z mniejszych miejscowości jest interesem tak samo miasta, jak i interesem powiatu pod kątem działalności placówek oświatowych. Więc oczywiście to może nieść za sobą dodatkowe koszty, ale to są koszty, które my dziś musimy ponieść, by być konkurencyjni, jeśli my tego nie zrobimy to inne miasta przyciągną tych młodych ludzi do siebie. Więc może się okazać, że dopłacanie do szkół z powodu braku uczniów, może być droższe niż dopłacenie do transportu publicznego. (dalsza część wywiadu pod zdjęciem)

fot. UM Świebodzin

Zatem komunikacja ma być kluczem do sukcesu biznesowego całego regionu.

Jeżeli chodzi o konstrukcję transportu publicznego musimy na to patrzeć z perspektywy dwojakiej. Transport ma zastąpić dowozy uczniów do szkół, ale też musimy patrzeć na to przez pryzmat interesów gospodarczych Świebodzina, bo nie ukrywajmy dzisiaj saldo migracji dziennej, czyli różnica między osobami dojeżdżającymi, ze Świebodzina a przyjeżdżającymi do Świebodzina do pracy to jest ok. 2 tys. osób. Zatem więcej przyjeżdża tutaj do pracy niż stąd wyjeżdża. To tworzy określone wyzwania pod kątem, chociażby natężenia ruchu drogowego w mieście, korków. Patrzę na komunikację zbiorową nie tylko pod kątem pieniędzy, ale także potencjalnych korzyści, które może przynieść dla funkcjonowania miasta. I powiedzmy sobie uczciwie komunikacja zbiorowa nigdzie na świecie nie jest rentowna. My mamy przede wszystkim za pomocą komunikacji zbiorowej zapewnić określoną dostępność dla mieszkańców.

Mam wrażenie, że poza zadaniami dotyczącymi samej gminy, patrzy Pan dużo szerzej na region, przecież to nie są Pana kompetencje tylko władz wyższego szczebla.

Nie jestem zwolennikiem takiego myślenia o Samorządzie w Polsce. Jak zaczynałem swoją pracę zauważyłem, że jest taka pewnego rodzaju tendencja traktowania Gmin jako niezależne byty unoszące się nad wodami i każdy sobie pracuje na siebie. Tak nie jest, bo jesteśmy od siebie mocno zależni. Unikam myślenia że jeżeli ktoś odniesie sukces to ja go nie odniosę. Jeden sukces napędzi drugi.

Może jakiś przykład.

Proszę bardzo. Jeżeli Międzyrzecz czy Sulechów otworzą w swojej gminie dobrze prosperujące przedsiębiorstwo, które zapewni mieszkańcom dobre warunki zatrudnienia to wymusi to równocześnie ruch w Świebodzinie. Jesteśmy oddaleni od siebie 15 minut jazdy samochodem, więc jesteśmy systemem naczyń połączonych. Albo sobie to uświadomimy, albo dalej będziemy zostawać z tyłu, w wyścigu po mieszkańca. Trzeba sobie powiedzieć uczciwie Lubuskie nie jest na uprzywilejowanej pozycji, my jesteśmy bardzo specyficznym województwem jeśli chodzi o takie uwarunkowania endogenne, wewnętrzne. Jesteśmy otoczeni przez województwa dysponujące dominującym ośrodkiem miejskim o charakterze metropolitarnym. Miasta Wrocław, Poznań czy Szczecin zawsze będą czymś w rodzaju magnesu, który będzie do siebie przyciągać ludzi.

Gdzie zatem musimy szukać swojego sukcesu?

Powinniśmy być nie sumą, ale iloczynem naszych potencjałów, czyli miast średnich, które gwarantują możliwość fajnej pracy nie tylko w międzynarodowych korporacjach, ale w zakładach mniej rozpoznawanych dających godne zarobkowanie. Po drugie: kompaktowość, czyli szybki dostęp do szkół, przedszkoli, a nie tracenie czasu w długich korkach. Na koniec dostęp do pięknych terenów zielonych, czyli możliwość szybkiego odpoczynku po pracy. Jeżeli sobie uświadomimy, że nie jesteśmy sumą interesów Gorzowa i Zielonej Góry to jest to droga do sukcesu tego województwa.

Na sam koniec chciałbym dopytać jeszcze o relacje z ekipą obecnego Pana Starosty Zbigniewa Szumskiego. Na różnych profilach można wyczytać, że raczej nie pałacie do siebie sympatią.

Zdrowy konflikt napędza rozwój, my się nie musimy ze wszystkim zgadzać by miasto się rozwijało, wręcz przeciwnie. Przewrotnie powiem, że minimum 12 lat było jedynowładztwo w Gminie i w Powiecie i nie widzę by Świebodzin z tego tytułu miał ogromne korzyści. Była jedna frakcja, która powinna się dogadywać, ale jak można było zauważyć jedna linia wcale nie wpływa na szybki rozwój. (dalsza część wywiadu pod zdjęciem)

fot. UM Świebodzin

A obecny konflikt jest merytoryczny i na zdrowych zasadach?

Uważam, że naturalna rywalizacja między Gminą a Powiatem zarządzanymi przez trochę inne opcje polityczne, jest ok. Natomiast jeśli chodzi o moje relacje z Panem Starostą Szumskim, to są one lepsze niż wielu wójtów, burmistrzów i starostów w różnych innych powiatach i gminach naszego województwa. To, że Pan Starosta ma koalicjanta, który za sens swego istnienia w tej koalicji wybrał sobie regularne opluwanie mojej osoby, to już jest inna sprawa. Jeżeli my, zamiast spierać się o merytorykę czy o pewne modele rozwoju miasta, czynimy zarzuty wyssane z palca niepoparte niczym, często o prywatnym podłożu i fundujemy komuś zawiadomienia do CBA i CBŚ to droga, którą sobie ktoś sam wybiera, ale ja nie mam czasu, żeby nią podążać. Z tej piaskownicy swoje zabawki zabrałem już dawno temu.

Może to  wyborcy powinni zdecydować kto ma rację?

Wszystkie te osoby, które tak bardzo intensywnie starają się przekonać i uświadomić  mieszkańców, iż ich wybór sprzed trzech i pół roku był złym wyborem zapraszam do urn i wyścigu w wyborach na burmistrza Świebodzina za dwa lata. Jestem skłonny złożyć już dziś publicznie deklarację i zaprosić do startu w wyborach na burmistrza Świebodzina Pana Motowidełkę i Pana Tomalaka. Sprawdźmy się za dwa lata, policzmy się przy urnach, jeżeli ja przegram to zniknę z polityki świebodzińskiej i nigdy do niej nie wrócę, jeżeli przegra któryś z nich, albo obaj to będę oczekiwał tego samego.

Każdy burmistrz planuje jakąś swoją przyszłość wyborczą, czy Pan, biorąc pod uwagę, jaka jest sytuacja zastanawia się nad tym czy nie mieć większego wpływu na powiat?

Naturalną konsekwencją rozwoju każdej formacji samorządowej, która rozpoczyna od wyborów do rady miejskiej czy rady gminy i kończy te wybory z pewnym sukcesem jest rozważenie startu poziom wyżej. Zatem w wyborach do rady powiatu i ja takiej możliwości absolutnie nie wykluczam. Warunek jest tylko jeden. Muszą się znaleźć osoby chętne do startu do rady powiatu, za które potem nie będę musiał się wstydzić, bo nie jest sztuką zrobienia listy dla samej listy. Dzisiaj metoda D’Hondta jest nieubłagana. Nie sztuką jest wprowadzić do rady powiatu radnych z komitetu burmistrza. Sztuką jest mieć ludzi, którzy będą faktycznie zaangażowani w funkcjonowanie tej jednostki samorządu terytorialnego.

Dziękujemy za rozmowę.


🔥 Chcesz, abyśmy dodali twój news?
e-mail: wiadomosci@smartpress.pl

✅ Chcesz, aby pojawiła się tutaj twoja reklama?
e-mail: reklama@smartpress.pl

Dyskusja (musisz być zalogowana/y na Facebooku)

- Reklama -
Poprzedni artykuł
Następny artykuł
POWIĄZANE ARTYKUŁY
- Reklama -

POGODA ŚWIEBODZIN

Gmina Świebodzin
zachmurzenie duże
1.8 ° C
3.2 °
1.8 °
87 %
2.8kmh
100 %
pon.
4 °
wt.
3 °
śr.
2 °
czw.
2 °
pt.
2 °

NAJPOPULARNIEJSZE