piątek, 23 lutego, 2024
Strona głównaWiadomościZielona GóraJabłoński: Głównym zajęciem byłych „publicznych mediów” jest manipulacja

Jabłoński: Głównym zajęciem byłych „publicznych mediów” jest manipulacja [WYWIAD]

Zbliża się kampania wyborcza i jednocześnie rośnie agresja tzw. mediów publicznych. Ilość półprawd, manipulacji i promowania polityków PiS jest zatrważająca. W rozmowie z Marcinem Jabłońskim, członkiem zarządu województwa lubuskiego, pytaliśmy o to, w jaki sposób samorządowcy starają się prostować te informacje.

wLubuskie.pl: Panie Marszałku, przeczytałem Pana wpis w mediach społecznościowych, który dotyczył publikacji w Gazecie Lubuskiej działań CBA. Z artykułu wynika, że Urząd Marszałkowski się tłumaczy, a tak naprawdę to właśnie państwo zawiadomiliście o możliwości popełnienia przestępstwa. O co tutaj chodzi? Kto te miliony zabrał, ukradł? Co tutaj jest nie tak?

Marcin Jabłoński: Wpis był wynikiem wielkiego oburzenia, bo mieliśmy do czynienia z kolejną manipulacją mediów, kiedyś publicznych, polegającą na tym, że sformułowano zarzuty zupełnie nieprzystające do rzeczywistości. Publikacja miała taki kształt, jakby nieprawidłowości dotyczyły wprost Urzędu Marszałkowskiego, jakby powstały właśnie tutaj, a sam opis aresztowań mógłby wskazywać na to, że chodziło też o przedstawicieli samorządu województwa. To jedno wielkie draństwo. Uważam, że inne słowa tutaj nie pasują, bo w rzeczywistości zatrzymane zostały nieuczciwe osoby-przedsiębiorcy, które próbowały wyłudzić pieniądze z funduszy unijnych.

I tutaj musimy to dokładnie wyjaśnić. Zostały zatrzymane osoby, które nie są pracownikami Urzędu Marszałkowskiego?

Osoby postronne, będące reprezentantami firm do których trafiło dofinansowanie z funduszy unijnych, otrzymały to dofinansowanie startując w konkursach. Jednak kontrola przeprowadzona kilka miesięcy później przez pracowników Urzędu Marszałkowskiego wykazała, że w realizacji tych projektów doszło do różnych nieprawidłowości. Urząd Marszałkowski nie wypłacił więc pozostałej wartości projektu, tylko część kwot i powiadomił właściwe instytucje państwa. Takie sytuacje niestety się zdarzają. Po podpisaniu umów przedsiębiorcy otrzymują zaliczki w oparciu o różnego rodzaju oświadczenia, żeby mogli rozpocząć realizację tych projektów. Zaraz potem wykonywane są kontrole i tak też było w tym wypadku. Urząd Marszałkowski również został oceniony przez właściwe instytucje i z tej oceny jasno wynika, że wszystkie etapy postępowania przeprowadzone były w sposób poprawny. Stąd wspomniane na wstępie oburzenie, wynikające z obrzydliwej wręcz manipulacji, na którą pozwoliły sobie byłe „publiczne media”.

Spróbujmy sobie to uporządkować. Jak rozumiem, przedsiębiorcy napisali wniosek, w którym oświadczyli, że będą realizowane pewne kwestie. Natomiast na etapie tworzenia tego wniosku i złożenia go do oceny przez Urząd Marszałkowski nie można było wywnioskować, że kryje się za tym, mówiąc potocznie, jakiś szwindel lub oszustwo?

Oczywiście, że na tym etapie nie można było tego stwierdzić. Zdarzają się ludzie nieuczciwi, podejmujący ryzyko, ale zazwyczaj kończy się ono tak jak w tym przypadku, więc jest to też dobra okazja, żeby przestrzec wszystkich, że nikt tutaj nie jest naiwny, ślepy i nie zachowuje się w sposób nieodpowiedzialny i trzeba te podpisane umowy realizować zgodnie z ich zapisami. W zgodzie z zasadami prawa i przepisami dotyczącymi przyznawania środków unijnych. W tym wypadku prawdopodobnie doszło do próby oszustwa i wyłudzenia pieniędzy z funduszy unijnych, czemu w ogromnej części skutecznie zapobiegliśmy. Pozostała część będzie pewnie dochodzona od tych osób w postępowaniach sądowych.

Jeszcze jedna kwestia. Zajmuje się pan funduszami europejskimi od ponad 20 lat. Czy tego typu sytuacje miały miejsce wcześniej? Czy zdarzały się incydentalnie czy też nagminnie przy różnego typu projektach? Domyślam się, że w Urzędach Marszałkowskich w całej Polsce takich projektów składa się tysiące.

To prawda, jest ich bardzo dużo i na szczęście są to incydentalne przypadki. To nie jest tak, że większość beneficjentów jest nieuczciwa. To są sytuacje skrajne, ale nasz aparat urzędniczy, administracyjny jest do nich dobrze przygotowany. W tym wypadku wyłapano nieprawidłowości na początkowych etapach kontroli i udało się zapobiec temu, by osoby podjęły jeszcze większe kwoty. I jak wspomniałem, postępowanie urzędników zostało ocenione pozytywnie przez uprawnione do tego instytucje. Wcześniej tego się po prostu nie dało stwierdzić. A do tego wszystkiego, w artykule opisującym całe zdarzenie, podano moje imię i nazwisko formułując treść w taki sposób jakbym to ja dopuścił jakichś nieprawidłowości i zaniechań. Chciałbym jednak zaznaczyć, że chodzi o projekt z 2017 roku, kiedy w ogóle jeszcze nie było mnie w Urzędzie Marszałkowskim, dotyczyło to poprzedniej kadencji, więc w tych tekstach byłych mediów publicznych – draństwo i kłamstwo pogania.

Takich manipulacji, tudzież kłamstw jak Pan wspomina, możemy doszukać się trochę więcej, bo chociażby w styczniu, również media publiczne, w tym wypadku TVP, wspominały o obwodnicy Drezdenka po raz kolejny informując, że zagrożony jest trzeci i czwarty etap realizacji tej inwestycji. Cały czas słyszymy, że Urząd Marszałkowski nie dokłada środków finansowych. O co tak naprawdę chodzi?

To jest kolejny dowód na to, że głównym zajęciem tych byłych publicznych mediów jest manipulacja, kłamstwo i wprowadzanie opinii publicznej w błąd. W wypadku tej dużej inwestycji, budowy obwodnicy Drezdenka mamy do czynienia z całym cięgiem różnego rodzaju zdarzeń, które są… Można by pomyśleć przez moment, że śmieszne, ale one są bardziej tragikomiczne, bo widziałem nawet zdjęcia billbordów z podobizną wojewody Dajczaka, na których ten twierdzi, że to inwestycja rządowa i że to rząd Prawa i Sprawiedliwości buduje obwodnicę Drezdenka. Warto więc przypomnieć, że jest to droga wojewódzka i proces inwestycyjny związany z jej projektowaniem został już dawno sporządzony. Cała organizacja tej inwestycji jest po stronie samorządu województwa i to samorząd województwa podjął decyzję o budowie obwodnicy, a nie polski rząd, a tym bardziej wojewoda lubuski. To my złożyliśmy wniosek do Ministerstwa Infrastruktury, wskazując go jako wart dofinansowania z funduszy rządowych, bo to bardzo duże przedsięwzięcie.

Może Pan przypomnieć, o jakich kwotach mówimy?

Budowa obwodnicy Drezdenka wyceniona jest na 150 mln zł, ale kto wie, czy nie wyniesie nawet 200 milionów złotych. Dlatego potrzebne są środki zewnętrzne.

Tam są trudne uwarunkowania terenowe i dlatego ta inwestycja jest taka droga. Zarząd Województwa zrobił co mógł w tej sprawie. Złożył wnioski do odpowiednich instytucji i wziął udział w konkursach. Ostatecznie dostaliśmy dofinansowanie z budżetu państwa, ale w kwocie znacznie mniejszej niż oczekiwaliśmy. Wzięliśmy bowiem udział w konkursie, w którym można było otrzymać do 80% dofinansowania, a otrzymaliśmy 50%.

No właśnie, tutaj może zróbmy przecinek. Droga jest wojewódzka, inwestycje prowadzi samorząd wojewódzki i realizuje tzw. montaż finansowy. To urzędnicy Urzędu Marszałkowskiego tworzą wnioski i zlecają różnego typu zadania i skutecznie pozyskują środki. Natomiast rozumiem, że wystartowaliście w konkursie po pieniądze, które można było otrzymać do 80% i były takie samorządy, które te maksymalne środki otrzymały, a Lubuskie otrzymało 50%, czyli dalej środków brakuje.

Ta różnica pomiędzy 80 a 50 procentami to jest kwota około 50 milionów złotych. Dlatego też próbowaliśmy znaleźć jakieś rozwiązanie, by tę lukę uzupełnić. Prosiliśmy ministerstwo o zgodę na przesunięcie środków, bo przyznane zostały pieniądze na etapy trzeci i czwarty. Jeden z nich, czyli etap czwarty, jest ważniejszy, większy i kosztowniejszy. Etap trzeci z kolei jest mniej ważny i może poczekać. Chcieliśmy więc pieniądze z etapu trzeciego przesunąć na etap czwarty, ale ministerstwo się na to nie zgodziło. Ponownie złożyliśmy więc wnioski do kolejnego rządowego programu, tak zwanego Polskiego Ładu, rezygnując jednocześnie ze składania wniosków na inne przedsięwzięcia i licząc na to, że tę lukę finansową uzupełni budżet państwa. Tak się niestety nie stało.

W związku z tym, na jakim jesteśmy teraz etapie?

Rozpoczęliśmy proces inwestycyjny. Wszystkie dokumenty potrzebne do podpisania umowy zostały przygotowane i wysłane do Ministerstwa Infrastruktury przez Zarząd Dróg Wojewódzkich, który jest naszym pełnomocnikiem do prowadzenia tej inwestycji. I tu warto podkreślić, że w tych wszystkich czynnościach związanych z ubieganiem się o pieniądze, składaniem wniosków do ministerstwa i przekazywaniem tych wszystkich informacji Wojewoda Lubuski w ogóle nie brał udziału. Billboardy z jego podobizną, na których chwali się tą inwestycją, są po prostu kabaretowe, śmieszne i niepoważne. A do tego wszystkiego cały ten cyrk, który widzieliśmy ostatnio kiedy to do Drezdenka zawitał Minister Infrastruktury. Na spotkanie z nim zaproszono samych działaczy PiS-u, a minister, w zdumiewający sposób przyznał, że nie rozumie, dlaczego samorząd województwa zwleka i w sposób opieszały próbuje zabrać się do realizacji tego przedsięwzięcia. Natomiast my od wielu miesięcy jesteśmy w stałym kontakcie z Ministerstwem Infrastruktury. Od kilku tygodni, co najmniej półtora miesiąca, wszystkie dokumenty potrzebne do podpisania umowy są w ministerstwie. Wygląda więc na to, że Pan Minister nie wie, co się w jego instytucji dzieje i tylko się ośmiesza razem z tym całym kabaretem, który wziął udział w tych występach. Proszę zwrócić uwagę, że byli tam wszyscy parlamentarzyści Prawa i Sprawiedliwości, radni Prawa i Sprawiedliwości, i to tacy, którzy nigdy słowem się nie odezwali w sprawie tej obwodnicy i tej inwestycji. Tych, którzy za to rzeczywiście odpowiadają, którzy zdobyli pieniądze, którzy organizują proces inwestycyjny, przeprowadzili całe postępowanie, przygotowali dokumentację, w ogóle nawet nie powiadomiono o tym. No, ale to takie typowe…

Parafrazując, wy pukacie cały czas do drzwi ministerstwa. A minister przyjeżdża do Was i mówi, że nikt z nimi nie rozmawia, nikt nic nie chce zrobić.

Możemy oczywiście pokazać dokumenty i w sposób zupełnie bezdyskusyjny ośmieszyć ministra Adamczyka, bo najwyraźniej nie wie, co się u niego dzieje. Zapewniam Państwa, że te wszystkie dokumenty możemy opublikować. One jeszcze w lutym zostały wysłane do ministerstwa, a wcześniej dostaliśmy informację, że są one poprawnie przygotowane. W związku z tym już dawno mogliśmy podpisać umowę. I przy tym wszystkim jeszcze opowiada się o tym, jak wielkie środki powędrowały do województwa lubuskiego, jaką wielką pomoc rząd skierował do naszego regionu w ostatnim czasie. Dotyczyć miałoby to głównie infrastruktury. Proszę zwrócić uwagę, że jesteśmy w ósmym roku rządów Prawa i Sprawiedliwości, a tak naprawdę w naszym województwie niemal nic jeszcze nie zbudowano. Dopiero się opowiada o tym, że rząd kieruje tutaj wielkie pieniądze. Wbito pierwszą łopatę przy budowie obwodnicy Strzelec. Chciałbym przypomnieć, że w latach 2007-2012 poprzednie rządy Platformy Obywatelskiej i PSL-u zbudowały na Euro 2012 większość autostrad i dróg ekspresowych, w tym zwłaszcza w województwie lubuskim. I to były dopiero prawdziwe pieniądze i dzisiejszy boom gospodarczy, potężny wzrost inwestycji w naszym regionie, centrum taki hub logistyczny, jakim stało się nasze województwo dla e-commerce, dla usług logistycznych, magazynowych to jest właśnie efekt tego, że ktoś kiedyś wydał miliardy, by szybko i sprawnie powstały drogi i autostrady. Rząd Prawa i Sprawiedliwości, według mojej oceny, rozdaje głównie talony na balony, promesy i dyplomy, robi eventy i capstrzyki, ale to nie ma nic wspólnego z rzeczywistością.

Zdajemy sobie sprawę, że to jest sprawa montażu finansowego. Ale w tym wszystkim najważniejsi są oczywiście mieszkańcy Drezdenka. Czy ma pan może jakieś informacje, nawet w sposób ogólny? Co dalej? Na co można liczyć? Jakie są najbliższe plany jeżeli chodzi o tę obwodnicę?

Jeżeli podpiszemy w końcu umowę z ministrem, który może zorientuje się, że w jego ministerstwie czekają wszystkie niezbędne dokumenty, to niezwłocznie rozpoczniemy procedurę przetargową. Pamiętajmy, że to jest duża kwota. Wartość inwestycji szacowana jest na co najmniej sto kilkanaście milionów złotych. I w zależności od tego kiedy będziemy znali wartość etapu czwartego, będziemy tworzyć montaż dla etapu trzeciego, bo wtedy będziemy wiedzieli, na czym stoimy. Raz jeszcze przypomnę, że obie te obwodnice to kwota przynajmniej 150 mln zł, a może i więcej. Trzeba więc do tego podejść w sposób odpowiedzialny i spokojny. Przetargi będą ogólnoeuropejskie, bo te kwoty wymagają rozpisania ich na teren całej Unii Europejskiej. Wszystko zrobiliśmy zgodnie z przepisami i zgodnie ze sztuką właściwą do organizacji takich inwestycji. Więc może warto na koniec zaapelować: mniej tego cyrku, teatru i kabaretu, za to proszę zobaczyć, co tam leży na biurkach w Ministerstwie Infrastruktury.

To wojewoda i minister nie wie?

Pan wojewoda rzeczywiście mógłby zająć się poszukiwaniem większych środków na budowę obwodnicy i dróg w naszym regionie, bo warto zwrócić uwagę, że wojewodowie w pozostałych regionach, jeśli brali udział w tych działaniach, bo u nas tego w ogóle nie zauważyliśmy, spowodowali, że to wsparcie z budżetu państwa było znacznie większe niż 50%. A Lubuskie jest jednym z niewielu regionów gdzie dostaliśmy tak mało tych środków.

Panie marszałku, będę prosił o konkret, jeżeli w przypływie, powiedzmy, przyzwoitości świątecznej minister zgodziłby się na podpisanie umowy jeszcze przed świętami, to pytanie jest takie czy służby, czy to Zarządu Dróg Wojewódzkich, czy Urzędu Marszałkowskiego są w stanie przeprowadzić przetarg i wyłonić wykonawcę jeszcze w tym roku?

Taki jest zamiar. Oczywiście chcielibyśmy podpisać umowę jeszcze w tym roku. Proces przetargowy i cały proces przygotowania do podpisania umowy z wykonawcą potrwają pewnie kilka miesięcy, bo takie są procedury i terminy wynikające z tego, że będzie to przetarg rozpisany na całą Unię Europejską. Planowaliśmy podpisać umowę na przełomie lata i jesieni, więc mogłoby to być w sierpniu lub wrześniu i jeszcze w tym roku moglibyśmy rozpocząć rzeczywiste prace.

Czyli piłka i umowa leży po stronie ministerstwa?

Dokładnie po stronie Ministerstwa Infrastruktury, które wydaje się wciąż nie wiedzieć, co się tam dzieje.

Przejdźmy jednak do spraw niezwykle radosnych jak nowa perspektywa europejska, bo nie będę ukrywał, rozmawiamy z przedsiębiorcami i z samorządowcami. Oni nieustannie czekają. Z tego, co wiemy, są już rozpisane wstępne harmonogramy, ile konkursów może być rozpisanych jeszcze w tym roku, no i na jaką kwotę.

W najbliższych dniach, w nadchodzący piątek, będziemy mieli pierwsze posiedzenie tzw. Komitetu Monitorującego. To jest takie ciało, które reprezentuje większość interesariuszy: od samorządu przez organizacje pozarządowe, przedsiębiorców, aż po różne instytucje rządowe, a nawet międzynarodowe. I będziemy dokonywać ostatecznych ustaleń. Jeśli wszystko się szczęśliwie zakończy, na co bardzo liczę, będziemy mogli zorganizować pierwsze konkursy jeszcze wiosną tego roku. Mamy propozycje, by rozpocząć działania związane z wydatkowaniem środków unijnych z konkursów z Europejskiego Funduszu Społecznego dotyczących edukacji, kształcenia zawodowego, usług społecznych i zdrowotnych. I zaraz potem chcielibyśmy ruszyć z konkursami dla przedsiębiorców, samorządowców.

Czyli beneficjenci mogą powoli zacierać ręce?

Sukcesywnie będziemy prowadzić te nabory. Proszę pamiętać, że to jest spora kwota, łącznie 915 milionów euro. Jednocześnie kończymy procedury związane z przygotowaniem dokumentów potrzebnych ZIT-om, partnerstwom samorządowym do rozpoczęcia ich działań. Stąd też będziemy starali się, by jak największa część tej kwoty była jak najszybciej dostępna. Chociażby dlatego, że wszyscy czekaliśmy przez ostatnie dwa lata na ogromne środki z Krajowego Planu Odbudowy. Warto wspomnieć, że środki z KPO, skromnie licząc dla województwa lubuskiego, to byłaby kwota podobna jak nowa perspektywa, czyli też około miliarda euro. No więc tym bardziej wszyscy bardzo potrzebują tych pieniędzy, czekają bez zbędnej zwłoki organizujemy pierwsze konkursy jeszcze w maju.

W ostatnich dwóch perspektywach województwo lubuskie było liderem w wydatkowaniu środków europejskich w skali całej Polski. Pytanie, czy ma Pan też takie poczucie, że podobnie będzie w nowej perspektywie? Czy samorządowcy, przedsiębiorcy i inni beneficjenci są przygotowani do nowej perspektywy?

Dobrze sobie wszyscy radzimy z wydatkowaniem pieniędzy unijnych. Nauczyliśmy się tego. To jest taka sprawność instytucjonalna, która jest wartością naszego regionu. Tak więc nie ma powodów do obaw. Staramy się pewne zmiany wprowadzić, ale wynikające ze zmieniającej się polityki Unii Europejskiej, z nieco inaczej położonych akcentów, priorytetów i też ze zmian w otoczeniu, bo mamy sytuację specyficzną, mamy konflikt za granicą, a oprócz tego już pojawiający się wiele miesięcy wcześniej problem ekonomiczny i gospodarczy w Polsce, czyli drożyzna, inflacja, niepewność jutra, problemy na rynku dostaw, wzrastające ceny energii, transportu surowców, zaburzone łańcuchy dostaw to wszystko powoduje, że trzeba to dobrze zaplanować i staramy się tę robotę wykonać jak najlepiej dla dobra naszego regionu.

Dziękujemy za rozmowę


💸 Wspieraj nasze media na Patronite
https://patronite.pl/wlubuskie

Dyskusja (musisz być zalogowana/y na Facebooku)

- Reklama -
POWIĄZANE ARTYKUŁY
- Reklama -

POGODA ZIELONA GÓRA

Zielona Góra
zachmurzenie duże
8.4 ° C
9 °
8.4 °
67 %
4.1kmh
100 %
pt.
9 °
sob.
10 °
niedz.
9 °
pon.
11 °
wt.
11 °

NAJPOPULARNIEJSZE