Winobranie 2026 [PROGRAM]

Już 5 września startuje największa impreza miejska Zielonej Góry – Winobranie 2026. Mamy dla Was program wydarzenia oraz specjalną mapkę którą udostępnili organizatorzy czyli miasto Zielona Góra.

Cały program wydarzenia znajdziecie w przejrzystym pliku PDF – TUTAJ.

Z najważniejszych wydarzeń:

KOROWÓD WINOBRANIOWY
12 września, godz. 12:00 (aleja Konstytucji 3 Maja)

JARMARK WINOBRANIOWY (ulice: Stefana Żeromskiego, Kupiecka, Ciesielska, Aleja Niepodległości, Plac Bohaterów)
5 września od godz. 10:00 do godz. 24:00;
6 – 10 września od godz. 10:00 do godz. 23:00
11 – 12 września od godz. 10:00 do godz. 24:00
13 września od godz. 10:00 do godz. 17:00

Gdzie znajdziecie winnice? MAPA WINOBRANIA

Prezentacje winnic: Aris (numer domku 49), Bachusowe Pole (48), Bukowicki Dom (15), Cantina (41), Dębowe Wzgórze (21), Dzika (8), Equus (10), Folwark Pszczew (43), Gostchorze (18), Hiki (19), Ingrid (17), Jakubów (3), Jany (14), Julia (22), Kinga (4), Łukasz (50), Marcinowice (20), Marcus (42), Margaret (2), Międzypole (35), Milsko (28), Miłosz (7), Mozów (40), Na Leśnej Polanie (32), Nadodrzańskie Wzgórze (46), Od Nowa (13), Płońscy (1), Pod Lipą (44), Pod Lubuskim Słońcem (36), Pod Wieżą (27), Pod Winną Górą (30), Preto (24), Queen of Wine (38), Żelazny (23), Saganum (29), Saint Vincent (25), Senator (33), Słone (39), Stara Winna Góra (6), Trojan (51), Vae Soli (37), Winne Tarasy Górzykowo (11), Winnogóra. W Ogrodzie (9), Wzgórza Cisowskie (31) oraz Lubuskie Centrum Produktu Regionalnego: Dom Mody Kulinarnej Rosmarino (45), Gościniec u Deców (5), Jaromierskie Smaki (16), Salcum Fixum (26), Serowarnia na Zielonej Łące (12); Izba Gospodarcza Lubuskich Winnic, Zielonogórska Palmiarnia

Z kolei plakaty koncertowe prezentują się tak:

zdjęcie wygenerowane przez AI

Przełom w centrum Zielonej Góry. Miliony na Dzielnicę Kultury i Urban Lab

fot. Paweł Wańczko/Lubuskie.pl

Zielona Góra zyska wyjątkowe miejsce integracji, rozwoju i kultury. W centrum miasta powstaje Dzielnica Kultury, której kluczowym elementem będzie nowatorski budynek Urban Lab – przestrzeń stworzona z myślą o młodych mieszkańcach. Na realizację całego przedsięwzięcia pozyskano ponad 16 mln zł z funduszy Unii Europejskiej, przy całkowitej wartości inwestycji przekraczającej 21,7 mln zł.

W miejscu zniszczonych obiektów w sąsiedztwie Placu Teatralnego powstaje nowa infrastruktura społeczno-edukacyjna. Inwestycja obejmuje budowę nowej siedziby Urban Labu połączonej z architekturą dawnych zabytkowych ruin oraz przebudowę i modernizację Biura Wystaw Artystycznych (BWA) wraz z adaptacją budynku po dawnej szkole muzycznej na cele artystyczne i wystawiennicze.

Projekt Zielonej Góry zajął drugie miejsce w konkursie wojewódzkim, zdobywając 57 na 59 możliwych punktów. Całość środków wpisuje się w szerszy program rewaloryzacji lubuskich miast opiewający na 100 mln zł z funduszy europejskich.

Kultura i innowacje dla młodego pokolenia

Urban Lab w Zielonej Górze to nie tylko nowoczesny obiekt architektoniczny, ale przede wszystkim idea współtworzenia miasta. Będzie to bezpieczna i twórcza przestrzeń aktywizacji społecznej, zawodowej oraz edukacyjnej dla młodzieży.

Budynek Urban Labu, czyli przestrzeń dla młodych, to miejsce kreatywne, gdzie młodzi ludzie będą mieli szansę rozwijać się edukacyjnie, społecznie i zawodowo. To miejsce integracji – podkreślał prezydent Zielonej Góry Marcin Pabierowski.Celem nadrzędnym tego obiektu jest integracja młodych ludzi w Zielonej Górze.

Radości z powstającego obiektu nie krył przedstawiciel młodego pokolenia, Olivier Wołkiewicz, przewodniczący Młodzieżowej Rady Miasta Zielona Góra: – Bardzo brakowało takiego miejsca w Zielonej Górze dla młodych ludzi, gdzie będą mogli spędzić czas, gdzie będą mogli się też czegoś dodatkowego nauczyć. Generanie projekt jest super!

Koordynatorka projektu Agata Bazydło zwróciła uwagę na praktyczny wymiar działań ukierunkowanych na potrzeby psychiczne młodzieży: – Raport Młodzieży 2026 mówi wyraźnie, że młodzi ludzie są przebodźcowani, są bardzo mocno przytłoczeni. Dlatego zdecydowaliśmy się wprowadzić też szereg warsztatów dobrostanowych, w których poprzez jogę, zajęcia ruchowe czy crafting staramy się pomóc tym młodym ludziom zredukować ten stres.

Nowe serce miasta z myślą o wszystkich pokoleniach

Powstająca Dzielnica Kultury scali w jeden spójny ekosystem miejski Urban Lab, galerię BWA, Lubuski Teatr, nowo adoptowane obiekty postindustrialne oraz reaktywowane kinoteatry, uzupełnione o nową zieleń i ogrody deszczowe.

Najważniejszym założeniem tego projektu nie jest odnowa samych budynków. Najważniejsze jest to, żeby te budynki żyły i żeby korzystali z nich mieszkańcy naszego regionu – zaznaczył Marszałek Województwa Lubuskiego Sebastian Ciemnoczołowski.

Podczas konferencji prasowej wojewoda lubuski Marek Cebula zwrócił uwagę na ludzki i społeczny wymiar realizowanego przedsięwzięcia: „To tak naprawdę rewitalizacja społeczna i duchowa, która ma połączyć pokolenia w Zielonej Górze”.

Oficjalne zakończenie prac budowlanych i oddanie obiektu Urban Lab do użytku mieszkańców zaplanowano na koniec października tego roku.

Tak kończą piraci drogowi – Mejza stracił prawo jazdy

zdj. wygenerowane przez AI

Koniec bezkarnego szarżowania po drogach! Poseł Łukasz Mejza musiał pożegnać się ze swoim prawem jazdy. Wybrał się w podróż bez trzymanki, zbierając punkty karne niczym grzyby po deszczu. Kiedy media ujawniły szokującą prawdę, polityk szedł w zaparte i grzmiał o „wierutnych bzdurach”. Dzisiaj urzędnicy i policja wykładają karty na stół. Bilans drogowych grzechów posła po prostu ścina z nóg!

Wszystko zaczęło się cicho, ale wybuchło z wielkim hukiem. Gdy w przestrzeni publicznej pojawiły się pierwsze doniesienia, że lubuski poseł stracił uprawnienia do kierowania pojazdami, sam zainteresowany próbował obracać wszystko w żart i kategorycznie zaprzeczał. W rozmowie z mediami bez mrugnięcia oka przekonywał, że informacje o zabraniu dokumentu to bujda na resorach. Jednak brutalna rzeczywistość szybko dopadła parlamentarzystę!

Rzeczniczka prasowa MSWiA, Karolina Gałecka, wyłożyła twarde fakty, które zszokowały opinię publiczną. Jak się okazuje, poseł Mejza zgromadził na swoim koncie aż 63 punkty karne! To absolutny rekord, przy którym bledną wyczyny niejednego młodocianego fana szybkiej jazdy. Czerwona lampka w policyjnych systemach zapaliła się już w czerwcu, gdy po wprowadzeniu kolejnych grzechów z Inspekcji Transportu Drogowego (ITD) limit 24 punktów został zdruzgotany.

Komenda Wojewódzka Policji w Gorzowie Wielkopolskim nie czekała długo i skierowała wniosek do prezydenta Zielonej Góry o sprawdzenie kwalifikacji posła. Machina urzędnicza ruszyła. W efekcie wszczętego postępowania prezydent miasta podjął jedyną słuszną decyzję i wydał oficjalny dokument o zatrzymaniu prawa jazdy. Decyzja weszła w życie 31 sierpnia, a czarno na białym w policyjnym systemie widnieje jasny komunikat: Łukasz Mejza nie ma prawa siadać za kółkiem!

Co najgorsze, to wcale nie musi być koniec drogowych kłopotów posła. Większość z rekordowej puli punktów zarobił za ciężką nogę i ignorowanie ograniczeń prędkości. W sądach wciąż ważą się losy kolejnych spraw dotyczących jego wykroczeń. Jeśli zapadną prawomocne wyroki, konto parlamentarzysty spuchnie jeszcze bardziej!

Jeśli polityk zaryzykuje i wsiądzie w auto bez uprawnień, spotkanie z policją skończy się bezpośrednim wnioskiem do sądu o ukaranie. Żeby znów legalnie prowadzić samochód, pan poseł musi zacząć od zera: przejść powtórny kurs na prawo jazdy, zdać państwowy egzamin oraz przejść specjalistyczne badania lekarskie i psychologiczne.

Czy parlamentarzysta przesiądzie się teraz na rower, czy raczej wybierze komunikację miejską? Jedno jest pewne – szarże po polskich drogach bezapelacyjnie się skończyły!

Przypomnijmy, że to nie jedyne grzechy Łukasza Mejzy. Drogowe wybryki polityka to zaledwie wierzchołek góry lodowej, a lista skandali z jego udziałem przyprawia o zawrót głowy!

  • Oszukiwanie ciężko chorych dzieci: Największy cień na działalności polityka kładzie sprawa spółki Vinci NeoClinic. Dziennikarskie śledztwa ujawniły, że firma powiązana z Mejzą oferowała niesprawdzona i nieskuteczną medycznie terapię komórkami macierzystymi. Oferta skierowana była do rodzin cierpiących na nieuleczalne choroby – w tym małych dzieci chorujących m.in. na stwardnienie rozsiane czy nowotwory. Cena „ostatniej deski ratunku” wynosiła bagatela 80 tysięcy dolarów! Wielowątkowe śledztwo w sprawie działalności firmy prowadzi Prokuratura Okręgowa w Warszawa.
  • Afera z wyłudzaniem dotacji: Kolejnym potężnym skandalem pozostaje sprawa unijnych dotacji i działalności firmy „Future Wolves”. Spółka miała organizować fikcyjne szkolenia finansowane ze środków unijnych. W prowadzonym przez Prokuraturę Regionalną w Poznaniu śledztwie zarzuty oszustwa i fałszowania dokumentów usłyszeli już bliscy współpracownicy i asystenci posła.
  • Kłamstwa w oświadczeniach majątkowych: W tej sprawie pętla prawna zacisnęła się najmocniej. Prokuratura Okręgowa w Zielonej Górze skierowała już do sądu akt oskarżenia przeciwko Łukaszowi Mejzie, stawiając mu aż 11 zarzutów! Śledczy zarzucają posłowi podawanie nieprawdy oraz zatajanie informacji w oświadczeniach majątkowych (m.in. ukrywanie dochodów, udziałów w spółkach czy zaciągniętych pożyczek).

Prokuratorskie akty oskarżenia oraz wielowątkowe śledztwa to jasny sygnał, że polityk musi liczyć się z pełną odpowiedzialnością przed sądem!

zdj. wygenerowane przez AI

Polityczna wojenka przewodniczącego Kaszubskiego. KO się odwraca, a sąd wysadzi go ze stołka?

Wokół przewodniczącego Rady Miejskiej w Żarach, Roberta Kaszubskiego, zaciska się polityczna i prawna pętla. Zaledwie dzień po burzliwej sesji, na której opozycja odmówiła wotum zaufania burmistrz Edycie Gajdzie, w żarskim magistracie eksplodowała bomba o sile megatony.

Do Urzędu Miejskiego wpłynął oficjalny wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gorzowie Wielkopolskim, który w całości unieważnił uchwałę o odwołaniu poprzedniego przewodniczącego, Józefa Szczotki. To oznacza jedno: Robert Kaszubski dorwał się do władzy z rażącym naruszeniem prawa, a jego obecny status jest nielegalny. Jakby tego było mało, lider żarskich struktur traci grunt pod nogami we własnej partii – podczas gdy jego koledzy z Koalicji Obywatelskiej odcinają się od radykalnej linii, Kaszubski jako jedyny z klubu zagłosował przeciwko wotum zaufania dla burmistrz. Czy to koniec politycznego architekta lokalnej wojny?

Wyrok WSA, czyli prawny nokaut. Kaszubski rządzi nielegalnie!

Dokument, który wpłynął do Urzędu Miejskiego w Żarach 26 czerwca 2026 roku (sygn. akt II SA/Go 172/26), nie pozostawia złudzeń. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gorzowie Wielkopolskim na rozprawie w dniu 28 maja 2026 roku rozpatrzył skargę radnego Józefa Szczotki i uznał, że uchwała nr XVII/54/25 z dnia 28 sierpnia 2025 roku w sprawie jego odwołania z funkcji przewodniczącego jest w całości nieważna.

Skład sędziowski pod przewodnictwem Krzysztofa Rogalskiego, ze sprawozdawcą Grażyną Staniszewską i Kamilą Karwatowicz, obnażył kompletną amatorszczyznę i bezprawie, do jakich doszło podczas pamiętnej sierpniowej sesji. Z uzasadnienia wyroku wyłania się obraz totalnego chaosu i jawnego łamania zasad demokracji:

  • Złamana zasada tajności: Ustawa o samorządzie gminnym bezwzględnie nakazuje, aby odwołanie przewodniczącego odbywało się w głosowaniu tajnym. Tymczasem w Żarach przeprowadzono… dwa głosowania, a ostateczną uchwałę podjęto w głosowaniu jawnym, co wprost narusza art. 19 ust. 4 w zw. z ust. 1 u.s.g.
  • Farsa zamiast ochrony głosu: Sąd wskazał, że radni zamiast udać się do miejsca zapewniającego dyskrecję, wypełniali karty do głosowania, siedząc obok siebie, pod okiem kamer i publiczności, co wprost gwałciło zapisy Statutu Gminy Żary.

Skutki prawne tego wyroku są dla Roberta Kaszubskiego katastrofalne. Skoro Józef Szczotka nigdy nie został skutecznie odwołany, to wybór Kaszubskiego na nowego przewodniczącego nastąpił na wadliwej podstawie prawnej. Mówiąc wprost: obecny przewodniczący siedzi na cudzym, nielegalnie przejętym stołku.

Samotny jeździec z KO. Klub nie chce umierać za prywatne fobie lidera

Prawne kłopoty przewodniczącego idealnie pokrywają się z jego postępującą izolacją polityczną. Podczas sesji z 25 czerwca 2026 roku, gdy ważyły się losy wotum zaufania dla Edyty Gajdy, Robert Kaszubski postanowił pójść na całość. Podczas gdy całe miasto żyje rekordowym, 267-milionowym budżetem, potężną nadwyżką finansową i gigantycznymi dotacjami na remont Zamku Dewinów-Bibersteinów-Promnitzów, Kaszubski wolał urządzić osobisty spektakl.

Przewodniczący wysunął serię kuriozalnych zarzutów – domagał się od burmistrz raportów o polach elektromagnetycznych, poziomie hałasu czy czystości powietrza, całkowicie ignorując fakt, że miasto na walkę ze smogiem wydało ponad pół miliona złotych. W kuluarach mówi się wprost: twardy, profesjonalny język faktów, jakim posługuje się otoczenie Edyty Gajdy, po prostu obnażył merytoryczną pustkę przewodniczącego.

Co najciekawsze, radykalizm Kaszubskiego spotkał się z potężnym oporem we własnych szeregach. Robert Kaszubski jako jedyny radny z klubu Koalicji Obywatelskiej zagłosował przeciwko udzieleniu wotum zaufania burmistrz Gajdzie! Reszta jego poparła burmistrz, dostrzegając twarde, gospodarcze sukcesy miasta, odcinając się od agresywnej retoryki swojego szefa. To jasny sygnał, że radni KO nie zamierzają być zakładnikami prywatnej wojny Kaszubskiego z burmistrzem i nie chcą firmować swoim nazwiskiem politycznego pieniactwa, które niszczy wizerunek ugrupowania.

Czy to koniec politycznego architekta?

Robert Kaszubski został na placu boju zupełnie sam. Z jednej strony stracił autorytet i poparcie we własnym klubie, który nie chce ślepo uderzać w burmistrz generującą dla Żar miliony złotych z Unii Europejskiej. Z drugiej – oficjalny dokument z sądu administracyjnego wdeptuje w ziemię legalność jego mandatu jako przewodniczącego rady.

Wypominanie burmistrzowi ujemnego przyrostu demograficznego czy braku danych o smogu w dokumencie podsumowującym rok okazało się bronią obosieczną. Dziś to Robert Kaszubski musi odpowiedzieć mieszkańcom oraz swoim partyjnym kolegom na kluczowe pytania: Dlaczego przedkłada osobiste animozje i walkę o wpływy nad dobro Żar? I jak zamierza spojrzeć w oczy radnym, wiedząc, że jego funkcja została przejęta w drodze rażącego naruszenia prawa?

Jedno jest pewne – wyrok WSA z 28 maja 2026 roku to dopiero początek rozliczeń, a polityczny grunt pod nogami Roberta Kaszubskiego właśnie bezpowrotnie runął. Mieszkańcy Żar mają już dość prywatnych wojenek kosztem rozwoju ich miasta.

Polityczny lincz w Żarach! Radni odrzucili wotum dla Gajdy mimo rekordowego budżetu

Czwartkowa sesja Rady Miejskiej w Żarach przejdzie do historii jako pokaz czystej, politycznej kalkulacji, która z merytoryczną oceną pracy samorządu nie ma nic wspólnego. Styl debaty nad Raportem o stanie miasta za 2025 rok do złudzenia przypomina najgorsze praktyki blokowania inicjatyw mieszkańców, które na łamach naszego portalu opisywaliśmy już wielokrotnie.

Z jednej strony twarde, niepodważalne dane: rekordowe dochody miejskie, wielomilionowe nadwyżki finansowe, gigantyczne dotacje zewnętrzne i jednogłośne zatwierdzenie sprawozdania finansowego wraz z udzieleniem absolutorium. Z drugiej – festiwal absurdalnych pretensji, wyciąganie problemów demograficznych kraju jako „winy burmistrza” i ostateczne nieudzielenie wotum zaufania Edycie Gajdzie przez posiadającą większość koalicję radnych. Czy żarskim rajcom bardziej zależy na rozwoju miasta, czy na politycznej wojnie i walce o stołki?

Liczby, które bolą opozycję: Żary z rekordowym budżetem i potężną nadwyżką

Zanim przejdziemy do politycznych przepychanek i kuriozalnych argumentów radnych opozycyjnych, warto spojrzeć na dokument, który na sesji prezentowała burmistrz Edyta Gajda – Raport o stanie miasta Żary za 2025 rok. Gdyby radni oceniali burmistrz na podstawie faktów, sesja zakończyłaby się gratulacjami.

Twarde wskaźniki finansowe za rok 2025 prezentują się następująco:

  • Dochody zrealizowane: 267,7 mln zł – co stanowi wzrost względem pierwotnego planu aż o 6,5 mln zł!
  • Wydatki wykonane: 253,4 mln zł.
  • Nadwyżka budżetowa: imponujące 14,3 mln zł.

Co to oznacza w praktyce? Żary pod przewodnictwem Edyty Gajdy nie tylko zarabiają więcej, niż planowano, ale też gospodarują środkami w sposób niezwykle bezpieczny i stabilny. Miasto nie tonie w długach, wręcz przeciwnie – generuje kapitał, który natychmiast wraca do mieszkańców w postaci inwestycji. Zresztą, sama Rada Miejska nie mogła tego zanegować, bezdyskusyjnie przyznając burmistrzowi absolutorium z tytułu wykonania budżetu. Jak zatem wytłumaczyć fakt, że chwilę wcześniej ta sama burmistrz nie otrzymuje wotum zaufania? Czy to schizofrenia polityczna w najczystszej postaci?

Inwestycyjny rollercoaster za 130 milionów złotych

Słuchając niektórych wystąpień radnych, można było odnieść wrażenie, że w Żarach nic się nie dzieje, a miasto znajduje się w głębokiej stagnacji. To bezczelna manipulacja, którą raport demoluje w kilku slajdach. Skala realizowanych przedsięwzięć w 2025 roku dosłownie bije po oczach:

  • Wartość inwestycji zakończonych: 43 mln zł.
  • Wartość inwestycji kontynuowanych: 16 mln zł.
  • Wartość inwestycji rozpoczętych: astronomiczne 130 mln zł!

Wystarczy przejść się ulicami Żar, by zobaczyć, gdzie trafiają te pieniądze. Przebudowa ulic Bohaterów Getta, Kwiatowej, Nadrzecznej, Zielonej, Pszennej i Żurawiej pochłonęła ponad 25,9 mln zł (środki z Polskiego Ładu). Rozbudowa ulicy Sportowej to kolejne 11,7 mln zł z Rządowego Funduszu Rozwoju Dróg. Budowa nawierzchni ul. Izerskiej i ul. Karkonoskiej to z kolei ponad 1,5 mln zł. Do tego dochodzą mniejsze, ale kluczowe dla bezpieczeństwa zadania. Dzisiaj Żary to jeden wielki plac budowy.

Mało? W trakcie realizacji są projekty, o których w Żarach mówiło się od lat: budowa Hali Sportowej Centrum Sportów Leśna (9,3 mln zł), remont i modernizacja Ratusza (6,2 mln zł) oraz głębokie termomodernizacje miejskich przedszkoli (MP nr 10 – 2,1 mln zł, MP nr 7 – 1,7 mln zł) i Sali Sportowej Promień (2,1 mln zł).

Największą perłą w koronie żarskich sukcesów jest jednak Zamek Dewinów-Bibersteinów-Promnitzów. Burmistrz Edyta Gajda dokonała czegoś, co jej poprzednikom wydawało się niemożliwe – podpisała umowy na gigantyczne dofinansowania na adaptację obiektu na Dom Edukacji, Wiedzy i Nauki (DEWIN). Łączna wartość wszystkich projektów zamkowych to ponad 72 milionów złotych, z czego samo dofinansowanie zewnętrzne wynosi blisko 45 milionów złotych!

Mimo to radny Tomasz Chmielewski bez mrugnięcia okiem stwierdził na sesji, że… „zabrakło wystarczających działań na pozyskiwanie środków zewnętrznych”. Czy to jeszcze niewiedza, czy już celowe okłamywanie opinii publicznej?

Festiwal absurdów, czyli jak opozycja szukała dziury w całym

Skoro finanse i inwestycje rzucają na kolana, opozycja musiała znaleźć inne preteksty, by uderzyć w burmistrz Gajdę. I tu debata weszła w fazę czystego surrealizmu.

Przewodniczący Robert Kaszubski, zamiast skupić się na strategicznych kierunkach rozwoju, postanowił rozliczać burmistrza z… braku danych o polach elektromagnetycznych oraz hałasie w mieście. Narzekał również na brak szczegółowych informacji o czystości powietrza w raporcie – zapominając chyba, że miasto w 2025 roku zrealizowało dedykowane zadanie „Żary, zadbajmy o czyste powietrze” za ponad 552 tys. zł! Domagał się także precyzyjnych bilansów gospodarki odpadami, ignorując fakt, że raport z założenia jest dokumentem o charakterze ogólnym, podsumowującym rok, a nie księgą faktur każdego wydziału.

Z kolei radni Adrian Jaworski i Magdalena Lenczyk postanowili obarczyć Edytę Gajdę odpowiedzialnością za… ujemny przyrost demograficzny. Jaworski grzmiał, że w ciągu 5 lat Żary straciły ponad 6% mieszkańców, a stopa bezrobocia wynosi ponad 6%. Trzeba wykazać się wyjątkową złą wolą, by globalne trendy demograficzne, z którymi mierzy się cała ściana zachodnia i setki polskich miast, przypisywać osobie, która rządzi miastem od zaledwie dwóch lat.

Jak trafnie zauważył radny Józef Szczotka:

„Wiele dziwnych uwag wskazujecie, że nie ma ich w raporcie, ale nikt zgodnie z ustawą nie wskazał, jak ten raport ma wyglądać. Zarzuty mówiące o braku pozyskiwania środków są śmieszne. Dlaczego nie realizowaliście tego w poprzednich kadencjach? Podejmowaliście wiele nierozsądnych decyzji lata temu. Nie możecie mieć pretensji do Pani burmistrz o wiele spraw, które sami zaniedbaliście”.

W podobnym tonie wypowiedział się radny Piotr Podbielski, podkreślając fundamentalną zasadę, o której opozycja z Klubu Forum najwyraźniej zapomniała: „Najważniejsze w pozyskiwaniu środków są podpisane umowy, a następnie rozliczenie ich. Nie można burmistrzowi robić też na złość”.

O co naprawdę chodzi? „Nie zauważa Pani radnych, którzy mają większość”

Prawdziwy powód politycznego linczu na Edycie Gajdzie wygadał jednak radny Marian Popławski. Odrzucając na bok merytoryczne wskaźniki, stwierdził wprost: „Nie zauważa Pani grupy radnych, którzy mają większość decyzyjną. Klub Forum ma duże wątpliwości, aby udzielić wotum zaufania”.

I tu jest pies pogrzebany. Nie chodzi o drogi, nie chodzi o czyste powietrze, nie chodzi o przedszkola czy zamek. Chodzi o władzę, wpływy i polityczne „kręcenie nosem”. Radni z większościowego klubu poczuli się urażeni, że burmistrz zamiast ulegać ich partyjnym dyktatom, rozmawia z radnymi indywidualnie i po prostu robi swoje, realizując gigantyczny program inwestycyjny. Kaszubski żalił się nawet, że burmistrz zatrudniła „firmę zewnętrzną, której rolą jest obrażanie radnych”. Czyżby twarda, profesjonalna komunikacja PR-owa i wytykanie radnym ich własnej niekompetencji tak bardzo zabolały lokalnych polityków, że postanowili odegrać się w głosowaniu nad wotum zaufania?

Edyta Gajda: „To nie jest merytoryczna debata”

Sama burmistrz nie pozostawiła suchej nitki na politycznych gierkach opozycji. W swoim emocjonalnym, ale niezwykle rzeczowym wystąpieniu punkt po punkcie obnażyła intencje swoich oponentów.

Burmistrz Edyta Gajda podczas sesji:

„Jesteście świadkami tego, co nigdy nie powinno wybrzmieć na sali tej sesji. Od początku kadencji deklarowałam chęć współpracy i nadal to deklaruję (…) Dzisiaj padły te trudne pytania – niektóre były absurdalne po to, aby nie udzielić burmistrz wotum zaufania. Większość głosów, które mieszkańcy oddali na Was, oddali również na mnie. To nie jest merytoryczna debata i nie tak powinna wyglądać debata nad stanem miasta”.

Gajda odniosła się również bezpośrednio do zarzutów demograficznych i rzekomego braku priorytetów: „Mówiliście o problemie demograficznym. Cały kraj się z tym mierzy. Robimy wszystko, co możemy, inwestujemy w edukację, place zabaw, wsparcie w szkołach średnich – przekazaliśmy na to 6 mln zł. (…) Realizujemy największy budżet inwestycyjny i największy budżet w mieście. To, co powiedział Pan Chmielewski, świadczy o braku znajomości tematu. Prosiłabym państwa radnych o większe zainteresowanie, jak wygląda proces pozyskania środków oraz proces inwestycyjny”.

Na koniec burmistrz rzuciła radnym odważne wyzwanie: „Dokument może mieć i 1000 stron, ale będziecie musieli to przeczytać. Nie wiem jednak, czy dacie radę to zrobić”. Patrząc na poziom argumentacji niektórych rajców, obawy pani burmistrz wydają się w pełni uzasadnione.

Mieszkańcy zakładnikami radnych?

To, co wydarzyło się w Żarach 25 czerwca 2026 roku, to klasyczny przykład samorządowego pieniactwa. Instytucja wotum zaufania, która w założeniu miała służyć rzetelnej, corocznej ocenie strategicznej działalności organu wykonawczego, w rękach żarskiej opozycji stała się zwykłym batem politycznym.

Jak można odmówić zaufania burmistrzowi, który w tym samym momencie dostaje zielone światło za idealne wykonanie budżetu, generuje miliony nadwyżki i zabezpiecza przyszłość historycznych zabytków miasta na dekady? To sygnał wysłany do mieszkańców: „Nieważne, że miasto się rozwija. Nieważne, że budują się drogi i ścieżki rowerowe. Ważne, że pani burmistrz nie tańczy tak, jak jej zagramy”.

Żary zasługują na merytoryczną opozycję, a nie na klub urażonych ambicji, który dla partyjnych interesów jest w stanie zanegować nawet najbardziej ewidentne sukcesy własnego miasta. Mieszkańcy doskonale widzą te gierki i przy najbliższych wyborach z pewnością wystawią odpowiedni rachunek tym, którzy zamiast zajmować się rozwojem Żar, wolą kłócić się o przysłowiowe „stołki”. Edyta Gajda zapowiedziała, że z pełną determinacją będzie realizowała założone cele. I całe szczęście – bo miasto potrzebuje menedżera, a nie zakładnika politycznych układów w Radzie Miejskiej.

Poniżej publikujemy wyniki głosowania nad wotum zaufania:

Koniec Budżetu Obywatelskiego w Żarach. Radni zablokowali mieszkańcom możliwość decydowania

fot. Jakub Stec

Decyzja większości radnych podczas wczorajszej (28.05) sesji Rady Miejskiej w Żarach wywołała ogromne emocje. Budżet Obywatelski na 2027 rok został odrzucony. Tym samym mieszkańcy stracili możliwość decydowania o części miejskich wydatków i głosowania na projekty, które przez lata zmieniały ich najbliższe otoczenie – place zabaw, nasadzenia zieleni, małą infrastrukturę czy lokalne inicjatywy.

To była jedna z najbardziej emocjonalnych decyzji ostatnich miesięcy w żarskim samorządzie. Podczas XXX sesji Rady Miejskiej większość radnych zagłosowała przeciwko Budżetowi Obywatelskiemu na 2027. W praktyce oznacza to, że mieszkańcy Żar nie będą mogli zgłaszać własnych projektów ani głosować na inwestycje, które ich zdaniem są najbardziej potrzebne w mieście.

Argumentacja części radnych opierała się głównie na tym, że niektóre projekty z poprzednich edycji nie zostały jeszcze zakończone. Jak jednak podkreślała burmistrz Żar Edyta Gajda, wiele z tych inwestycji znajduje się po prostu w trakcie realizacji, a opóźnienia wynikają z procedur przetargowych, dokumentacyjnych czy wzrostu kosztów.

Przykładem są trybuny sportowe z zadaszeniem przy Szkole Podstawowej nr 5, gdzie wykonawca nie zrealizował zadania i konieczne będzie ponowne ogłoszenie przetargu. Z kolei planowane nasadzenia wokół żarskiego ratusza wymagały całkowitej zmiany założeń po wykonaniu dokumentacji projektowej. Początkowo inwestycję szacowano na około 60 tys. zł, jednak po analizie infrastruktury podziemnej koszt wzrósł do około 330 tys. zł.

Burmistrz Żar nie kryła rozczarowania decyzją rady. Według relacji osób obecnych na sesji mówiła o działaniu wymierzonym bezpośrednio w mieszkańców i podkreślała, że odbieranie mieszkańcom prawa do współdecydowania o miejskich inwestycjach jest postawą antyobywatelską. Wielu mieszkańców zwracało również uwagę, że część radnych związanych z Koalicją Obywatelską w tym przypadku zachowała się w sposób daleki od obywatelskich standardów, głosując przeciwko narzędziu, które przez lata dawało mieszkańcom realny wpływ na rozwój miasta.

Budżet Obywatelski był jednym z niewielu narzędzi, dzięki którym mieszkańcy mogli realnie wpływać na swoje miasto. Dzisiaj część radnych postanowiła im to odebrać – komentowali po sesji uczestnicy obrad.

Warto również przypomnieć, że w ostatnich dwóch latach burmistrz Edyta Gajda nie ograniczała Budżetu Obywatelskiego, ale wręcz go rozwijała i poszerzała o nowe formy aktywności mieszkańców. Wprowadzono m.in. małe inicjatywy lokalne, projekty ekologiczne oraz zadania nieinwestycyjne do 50 tys. zł, dzięki którym mieszkańcy mogli zgłaszać nie tylko pomysły infrastrukturalne, ale także działania społeczne, edukacyjne czy integracyjne. Te zmiany były bardzo dobrze odbierane przez mieszkańców, ponieważ dawały szansę realizacji mniejszych, ale ważnych dla lokalnych społeczności projektów m.in. piknik rodzinny, bieg mikołajkowy czy nasadzenia drzew przy placach zabaw oraz zniczodzielnia na cmentarzu.

Mieszkaniec Żar Kamil Grzegorczyk napisał po sesji:

Dzisiejsza rada miasta Żary skończyła się brakiem zgody rady na Budżet Obywatelski 2027 – z powodów absurdalnych (niektóre projekty są jeszcze w fazie realizacji). Usuwanie projektów z budżetu i zmiany kosztów ich wykonania są kolejną próbą obstrukcji w wykonaniu rady miasta”.

Równie mocno sytuację skomentował mieszkaniec Jakub Stec, który zwrócił również uwagę na atmosferę podczas sesji, krytykując zachowanie części radnych wobec burmistrz miasta.

Nie rozumiem postawy radnych, którzy próbują na każdej linii dyskredytować Panią Burmistrz. Rozumiem, że można mieć uwagi i pytania dot. prac, ale to właśnie ze strony radnych powinna iść chęć współpracy. Tej współpracy nie widzę… za to widzę pogardę i lekceważącą postawę wobec głowy naszego miasta”.

Za odrzuceniem Budżetu Obywatelskiego na 2027 rok byli:

  • Jan Basztabin
  • Georgios Candekidis
  • Grzegorz Chmielewski
  • Tomasz Chmielewski
  • Robert Dziadul
  • Robert Kaszubski
  • Magdalena Lenczyk
  • Halin Majeryk
  • Dawid Polok
  • Marian Popławski
  • Aleksander Słowikowski

Co szczególnie zaskakuje, część radnych krytykujących i odrzucających Budżet Obywatelski to osoby związane z edukacją – m.in. Kaszubski, Tomasz Chmielewski, Dziadul i Polok. To właśnie nauczyciele na co dzień mówią młodym ludziom o społeczeństwie obywatelskim, aktywności społecznej i odpowiedzialności za wspólnotę. Trudno więc nie dostrzec pewnego paradoksu w sytuacji, gdy ci sami radni zagłosowali przeciwko narzędziu, które dawało mieszkańcom – również młodym rodzinom i dzieciom – realny wpływ na rozwój miasta. Budżet Obywatelski był przecież jedną z najbardziej praktycznych lekcji lokalnej demokracji.

Dla wielu mieszkańców ta decyzja ma wymiar dużo większy niż tylko formalne głosowanie nad uchwałą. To koniec możliwości zgłaszania oddolnych projektów, które często dotyczyły codziennych potrzeb mieszkańców – nowych placów zabaw, terenów zielonych, małych inwestycji osiedlowych czy bezpiecznych przestrzeni dla dzieci.

Decyzja rady wywołała silne reakcje również dlatego, że Budżet Obywatelski był przez lata symbolem współdecydowania mieszkańców o mieście. Dla części Żaran to nie tylko spór polityczny, ale pytanie o to, czy głos mieszkańców nadal będzie miał realne znaczenie w podejmowaniu decyzji dotyczących Żar.

Głos młodego pokolenia płynie z Lubuskiego. Rusza odliczanie do jubileuszowego Campusu Polska Przyszłości!

Campus Polska Przyszłości

Olsztyńskie Kortowo po raz piąty stanie się stolicą europejskiego dialogu społecznego. Podczas oficjalnej konferencji prasowej w Zielonej Górze, samorządowcy, parlamentarzyści i organizatorzy wezwali młodych Lubuszan do walki o swoją przyszłość. Rekrutacja na to bezpłatne, prestiżowe wydarzenie wkracza w decydującą, finałową fazę.

„Miejsce, gdzie można rozmawiać otwarcie na każdy temat”, „największy festiwal społeczny w Europie”, kuźnia przyszłych liderek i liderów – tak o Campusie Polska Przyszłości 2026 mówili uczestnicy dzisiejszej konferencji prasowej, która odbyła się 25 maja na placu przed Urzędem Marszałkowskim Województwa Lubuskiego. Wydarzenie zgromadziło kluczowych decydentów regionu, którzy jednogłośnie podkreślali: głos lubuskiej młodzieży musi wybrzmieć w Olsztynie.

Rekrutacja trwa, ale lada moment się kończy. Drodzy Lubuszanie, jeszcze możecie się zgłosić. Zapraszamy i jesteście tam mile widziani. W sierpniu widzimy się w Olsztynie. Campus to miejsce, gdzie można rozmawiać otwarcie na każdy temat. Nie ma tu tematów tabu, jest za to przestrzeń na pasję, energię i budowanie nowej, obywatelskiej rzeczywistości – mówiła posłanka Elżbieta Anna Polak.

Jubileuszowa, piąta edycja Campusu to nie tylko podsumowanie imponujących zasięgów z lat ubiegłych (ponad 4900 uczestników i 1500 prelegentów), ale przede wszystkim strategiczne spojrzenie w przód. Tegoroczna agenda opiera się na trzech kluczowych filarach: Bezpieczeństwie i Geopolityce, Wizji Nowoczesnej Polski oraz Odporności Społecznej i Instytucjonalnej. Dla młodych ludzi z województwa lubuskiego to unikalna szansa na bezpośredni dialog z najważniejszymi postaciami świata nauki, polityki, kultury i sportu.

Jako samorząd województwa konsekwentnie wspieramy wiele inicjatyw młodzieżowych i wspieramy również Lubuszan, którzy wybierają się na Campus Polska Przyszłości. Jestem przekonany, że warto pojechać i wziąć udział w takim wydarzeniu, gdzie są debaty, warsztaty, a prelegentami są niezwykle zacne osoby. To inwestycja w kapitał społeczny naszego regionu – mówił wicemarszałek województwa lubuskiego Grzegorz Potęga

Wtórował mu zastępca prezydenta miasta Zielonej Góry Jarosław FlakowskiMiałem okazję dwukrotnie być prelegentem podczas Campusu Polska Przyszłości, gdzie rozmawialiśmy z młodymi ludźmi o ich planach, pomysłach. Zachęcaliśmy też, aby młodzi Polacy przyjeżdżali do Zielonej Góry i u nas studiowali, pracowali oraz mieszkali. Campus to genialna platforma dwustronnej wymiany inspiracji

Organizatorzy przypominają, że oficjalny proces rekrutacyjny trwa tylko do końca maja. Szansę na wyjazd do Olsztyna mają osoby w wieku 18-35 lat, które chcą realnie zmieniać swoje otoczenie. Formularz zgłoszeniowy dostępny jest na oficjalnej stronie internetowej wydarzenia.

Campus Polska Przyszłości to największy festiwal społeczny w Europie. Ponad 1000 młodych osób przyjeżdża porozmawiać o sprawach, które ich dotyczą. Nie jest to tylko polityka, to także technologia, zdrowie, bezpieczeństwo, kultura, sztuka czy sport. Dbamy o to, by udział w wydarzeniu był całkowicie bezpłatny, eliminując bariery ekonomiczne dla zaangażowanej młodzieży – dodał na zakończenie Radosław Sujak, współorganizator i odpowiedzialny za komunikację medialną Campusu Polska Przyszłosci.

Marek Cebula startuje na szefa Koalicji Obywatelskiej

Cebula

„Nowa Energia dla Lubuskiego” takie hasło powitało dziennikarzy i działaczy Koalicji Obywatelskiej którzy przybyli dzisiaj (16.02.2026) do hotelu Ruben na spotkanie podczas którego Wojewoda Lubuski Marek Cebula ogłosił start w wyborach na przewodniczącego Koalicji Obywatelskiej w regionie.

Samorząd tworzą ludzie i codziennie idąc do pracy mówią: „Chciałabym żyć lepiej”. Trzeba z nimi rozmawiać, reagować na to, czego oczekują. Wierzcie mi, że rozmowa często jest lekarstwem. Słuchać, nie tylko mówić, nie pouczać. Nie wskazywać tylko, że ktoś mógłby coś zrobić lepiej – zacznijmy od siebie. Co ja mogę zrobić lepiej? Ja mogę się zaangażować. I to deklaruję, jestem człowiekiem, który poświęci każdą minutę na to, żeby rozmawiać z ludźmi – mówił Marek Cebula, wskazując, co było dla niego ważne przez całą karierę.

Start obecnego Wojewody Lubuskiego to duże zaskoczenie. Jeszcze kilka dni temu jedynym kandydatem miał być rządzący od 12 lat w partii poseł na Sejm RP prof. Waldemar Sługocki.

W walce o fotel szefa partii Marka Cebulę wyraźnie wspiera silna reprezentacja Gorzowa Wielkopolskiego. Na spotkanie przyjechała posłanka Krystyna Sibińska, której towarzyszyli przewodniczący Rady Miasta Gorzowa Robert Surowiec oraz wiceprezydent Gorzowa Izabela Piotrowicz. Wsparcie zadeklarowały również władze Zielonej Góry – obecny był prezydent miasta Marcin Pabierowski wraz ze swoimi zastępcami Pawłem Tonderem i Markiem Kamińskim.

Na sali nie zabrakło także wielu prominentnych polityków Koalicji Obywatelskiej z całego regionu. Obecny był m.in. radny Zielonej Góry Robert Kornalewicz, starosta krośnieńska Anna Januszkiewicz, starosta żagańska Anna Michalczuk, burmistrz Krosna Odrzańskiego Grzegorz Garczyński, a także liczni przedstawiciele KO z powiatów żarskiego, krośnieńskiego, międzyrzeckiego i słubickiego.

Największa grupa ludzi, którzy zwracali uwagę na niektóre elementy, to byli moi najbliżsi współpracownicy. Pamiętajcie, że niczego nie uda się zbudować, jeśli będziemy mieli wokół siebie tylko pochlebców. To przyjaciel przyjdzie i powie: źle robisz. A ja nie mam prawa się na niego gniewać. To wy musicie mówić, gdzie jesteśmy niedoskonali, gdzie Koalicja Obywatelska może jeszcze poprawić swoje działanie – podkreślał Cebula.

Wybory na przewodniczącego Koalicji Obywatelskiej w regionie odbędą się 8 marca. Do głosowania uprawnionych jest 815 członków partii. Kampania oraz ostateczna rejestracja kandydatów zaplanowane są na 20 lutego. Aby skutecznie zgłosić kandydaturę, niezbędne jest zebranie 45 podpisów członków Koalicji Obywatelskiej.

Chęć wystartowania w wyborach na szefa partii zgłosiła również posłanka Elżbieta Anna Polak.

Budżet Edyty Gajdy z pełnym poparciem Rady. Żary przyspieszają

Edyta Gajda

Największy budżet inwestycyjny w historii Żar został przyjęty, w przyszłym roku miasto wyda blisko 70 mln zł na nowe zadania, remonty i przebudowy. To niewątpliwie sukces burmistrz Edyty Gajdy, której udało się przekonać wszystkich 21 radnych do poparcia tego najważniejszego dokumentu.

Sesja została zwołana na wniosek burmistrz Edyty Gajdy, po tym jak dzień przed Wigilią radnych nie chciało się pracować i zdjęli uchwałę z obrad rady. Włodarz miasta wykorzystała jednak zapisy ustawy o samorządzie gminnym i zawnioskowała o sesję nadzwyczajną.

Jestem bardzo zadowolona, że udało się uchwalić ten dokument jeszcze w grudniu. To bardzo ważne, aby mieszkańcy ze spokojem wchodzili w nowy rok, mając świadomość, że będą pieniądze na wypłatę wynagrodzeń, remonty, inwestycje i zapewnienie bezpieczeństwa. Chciałabym podziękować wszystkim radnym bez wyjątku za to poczucie odpowiedzialności i chęć dogadania ponad podziałami – powiedziała w rozmowie z nami burmistrz Edyta Gajda.

Nie obyło się jednak bez ustępstwa – jednego. Słynna dokumentacja na Kamienicę Obywatelską, czyli zabytkowy budynek przy ul. Podwale 4 został wykreślony z planu budżetowego na przyszły rok na wniosek radnych Koalicji Obywatelskiej, Forum Samorządowego i Dobrego Miasta – Lepszego Powiatu. Radni obawiali się zbyt dużego obciążenia inwestycyjnego.

Nie przekonały ich głosy zastępcy burmistrza Angeliki Sznabel, która zapewniła, że środki zostałyby wydane tylko w sytuacji uzyskania dofinansowania i to nawet w wysokości 100% na realizację tego zadania. Pomimo, że wskazywała możliwe programy skąd można pozyskać środki, radni powiedzieli „nie” jakby głusi na racjonalne argumenty.

To bardzo ważny projekt dla miasta Żary, z możliwym blisko 100% dofinansowaniem. Decyzję radych przyjmuję ze zdziwieniem, ale być może niektórzy potrzebują więcej informacji i wiedzy. Będziemy w ciągu roku pracować i przekonywać do zadania pn. „Kamienica Obywatelska”, aby nasze organizacje pozarządowe miały miejsce, gdzie można się spotkać, popracować i działać społecznie – komentowała decyzję zastępca burmistrza Angelika Sznabel.

Niewątpliwie za sukces można uznać pozostawienie w budżecie projektu z Budżetu Obywatelskiego dotyczącego rewitalizacji skweru przy ul. Grunwaldzkiej. O to zadanie zabiegał w szczególności radny Adrian Majewski, a na poprzednich sesjach radni Koalicji Obywatelskiej, Forum Samorządowego i Dobrego Miasta – Lepszego Powiatu chcieli pozbawić zadanie finansowania. Pisaliśmy o tym TUTAJ.

Budżet na 2026 rok to konkretny plan działania, a nie dokument polityczny. To ogromne środki zewnętrzne, które nie możemy pozwolić sobie stracić. Ponad 100 mln zł na szkoły i przedszkola to gwarancja stabilności, a nie luksus. Ten budżet nie wyklucza nikogo i jest otwarty na korekty w ciągu roku. Ten budżet jest dobry dla miasta – mówił na sesji radny Adrian Majewski.

Wsparcie dla budżetu udzielili również inni radni:

Przedstawiony projekt nie odpowiada pewnie wszystkim mieszkańcom, ale pewnie też nie odpowiada Pani burmistrz. Ale ona musi się kierować realizmem i środkami, które posiadamy. Budżet to różnica między oczekiwaniami a możliwościami. Tutaj nie jest sprawą kto kogo przechytrzył. Kredyt, który planujemy zaciągnąć jest zaplanowany na inwestycje. Budżet jest optymalny – wskazywał radny Józef Szczotka.

Ostatecznie po blisko trzech godzinach, gdzie większość stanowiły przerwy radni 21 głosami przyjęli największy w historii budżet inwestycyjny miasta Żary. Co znajduje się w budżecie na nowy rok? Informacje zawarliśmy w naszym artykule poniżej:

Czy radnym nie chce się pracować? Zamiast uchwalić budżet… woleli szybciej zakończyć sesję

Do niebywałego skandalu doszło podczas dzisiejszej sesji Rady Miejskiej w Żarach. Przewodniczący Rady Miejskiej, Robert Kaszubski, zamiast zająć się najważniejszym dokumentem dla miasta – uchwałą budżetową na rok 2026 – złożył wniosek o wykreślenie jej z porządku obrad. Mieszkańcy zaczęli ironizować, że radni zamiast pracować, spieszyli się na rodzinne wigilie.

W imieniu Koalicji Obywatelskiej, Forum Samorządowego i Dobrego Miasta – Lepszego Powiatu składam wniosek o zdjęcie uchwały budżetowej na rok 2026 z porządku obrad. Po raz pierwszy zdarza się, że sesja budżetowa jest tak długa i liczy aż 33 punkty. Uchwalanie tej uchwały powinno odbywać się na spokojnie, a przy tak napiętym harmonogramie może być to trudne – powiedział przewodniczący Rady Miejskiej Robert Kaszubski z KO.

Przewodniczący najwyraźniej zapomniał jednak, że to on sam decyduje o terminie sesji, liczbie rozpatrywanych uchwał oraz ma realny wpływ na sposób organizacji pracy Rady. To on odpowiada za to, aby w pierwszej kolejności procedowane były sprawy najważniejsze dla mieszkańców. Co więcej, to właśnie Robert Kaszubski dołożył dziś do obszernego porządku obrad dwie dodatkowe uchwały, w tym jedną dotyczącą nadania tytułu honorowego obywatela – sprawę, która z całą pewnością nie miała charakteru pilnego.

Przypomnijmy, że budżet na rok 2026, zaproponowany przez burmistrz Edytę Gajdę, jest rekordowy pod względem dochodów i wydatków. Nigdy wcześniej w historii miasta Żary nie przeznaczano w jednym roku blisko 70 mln zł na inwestycje. Budżet zakłada również rekordowe nakłady na oświatę, w tym na wynagrodzenia nauczycieli. Zamiast wykonać swoje podstawowe obowiązki, radni przegłosowali zdjęcie uchwały budżetowej z porządku obrad i zapowiedzieli zajęcie się nią dopiero w styczniu.

Uważam, że te wnioski są dalece nieodpowiedzialne. Mamy budżet do uchwalenia i nie jest to kwestia długości sesji, lecz sprawnego jej przeprowadzenia. Odkładanie tego na później jest ogromnym błędem – jasno skomentowała sytuację burmistrz Edyta Gajda.

Z informacji, które uzyskaliśmy w ratuszu, wynika, że burmistrz nie zamierza składać broni i chce walczyć o uchwalenie budżetu jeszcze w tym roku.

Rozumiem, że ktoś mógł zaplanować sobie urlop między Świętami Bożego Narodzenia, a Nowym Rokiem, ale mówimy o odpowiedzialności za mieszkańców. Złożyłam wniosek o zwołanie sesji nadzwyczajnej, która powinna odbyć się w terminie 7 dni. Ostateczny termin wypada 30 grudnia i liczę na to, że radni spełnią swój obowiązek wobec obywateli miasta Żary – podkreśliła Edyta Gajda.

Warto zaznaczyć, że radni miejscy – w tym przewodniczący Rady – za udział w komisjach i sesjach (zazwyczaj łącznie dwa posiedzenia w miesiącu) otrzymują wynagrodzenie w postaci diet. Robert Kaszubski za ten miesiąc zainkasuje ponad 3 300 zł „na rękę”. Dzisiejsza sesja trwała niewiele ponad 2,5 godziny. Sam przewodniczący znalazł potem jeszcze czas na spotkania towarzyskie obchodząc wybranych urzędników z ciastem.