Do dziwnej sytuacji doszło na ostatniej sesji Rady Gminy Maszewo. Najpierw wójt wniósł pod obrady pięć uchwał oświatowych, z których dwie dotyczyły likwidacji obu szkół podstawowych w Maszewie i Gęstowicach. Pod naporem radnych wycofał się z procedowania, ale niesmak pozostał – jak ocenią to mieszkańcy?
Wójt Maszewa Dariusz Jarociński ogłosił dzisiaj, że będzie ubiegał się o reelekcję i wystartuje w wyborach. Jednak po wydarzeniach na sesji, wzburzeniu środowiska nauczycielskiego i rodzicach może się okazać, że jego kampania załamała się na samym początku.
Od kilku miesięcy huczy w gminie, że jedna ze szkół ma zostać zamknięta. Wszystko przez wysokie koszty utrzymania, które przewyższają subwencję oświatową. Obie szkoły nie są też bardzo liczne. W Gęstowicach jest 105 uczniów (w tym przedszkolaki) z kolei w Maszewie 94 uczniów. Stolica gminy ma jednak lepszą bazę sportową. Niezależnie jednak od tego wójt zaproponował kilka wariantów.
Jednym z nich była likwidacja szkoły podstawowej w Gęstowicach i pozostawienie tam przedszkola, a kolejne zlikwidowanie klas 4-8. Niestety nawet takie zmiany mogłyby nie wpłynąć pozytywnie na budżet gminy. Wójt uznał jednak, że to radni podejmują decyzję i na sesję skierował kilka wariantów uchwał – gdyby wszystkie zostały przyjęte to w zasadzie oświata w Maszewie przestałaby istnieć.

Radni mówią „nie”
Na obrady komisji oraz sesję zjechali się zatem mieszkańcy w tym rodzice i nauczyciele, aby mocno zaprotestować przeciwko takim działaniom. Wystosowali nawet petycje o zaprzestanie likwidacji ich placówek do Rady Gminy i, mimo iż wpłynęła ona dzień wcześniej, to wójt nie przekazał jej przed komisjami. Informacja o nich wypłynęła dopiero na sesji.
– Moją intencją było przedłożyć państwu wszystkie warianty, gdyż różne były omawiane podczas spotkań. To państwo radni musicie zdecydować gdzie będzie szkoła podstawowa – mówił Dariusz Jarociński na komisjach. Radni uznali, że to klasyczne zrzucenie odpowiedzialności na nich, gdyż wnioskodawca, czyli wójt nie wyjaśnił, który wariant jest jego stanowiskiem.
– Organem prowadzącym oświatę jest gmina, czyli rada i wójt. Od pięciu lat prosiliśmy wójta, aby się pochylić nad organizacją szkół w naszej gminie. Nie mówiliśmy o likwidacji żadnej szkoły. Słyszeliśmy, że nie będzie żadnych zmian. Dopiero w zeszłym roku usłyszeliśmy, że jesteśmy w trudnej sytuacji finansowej. Mówiliśmy o tym pięć lat, aby rozmawiać z rodzicami, nauczycielami i środowiskiem. Nie można czegoś robić na szybko – argumentował radny Waldemar Szymański.
Radny zauważył, że w środowiskach krążą plotki o tym, że radni chcą likwidować szkoły, ale takie działania nie były podjęte. Uchwały złożył wójt i to jego inicjatywa. Niestety nie było wyjaśnień wójta, z czego wynikają te uchwały i jakie jest stanowisko zarządzającego szkołami.
Ostatecznie radni zaopiniowali wszystkie uchwały negatywnie. W związku z tym na sesji, w poczuciu porażki wójt Dariusz Jarociński zmuszony był wycofać uchwały.

Agitacja wyborcza w szkole w Gęstowicach
Radny Waldemar Szymański poinformował również o skandalicznej sytuacji odnośnie agitacji wyborczej w szkole w Gęstowicach. Na spotkaniu z rodzicami 1 lutego, które prowadziła dyrektor szkoły Renata Biernacka miało dojść do szkalowania radnego, którego zupełnie błędnie kilku rodziców oskarżyło o chęć likwidacji szkoły, mimo że były to propozycje wójta Dariusza Jarocińskiego.
– Zdarzyła się rzecz, która mnie zszokowała. W szkole w Gęstowicach miało odbyć się spotkanie z rodzicami, ale to był wiec wyborczy. Przygotowano specjalną prezentację, na której obrzucono mnie błotem, pomawiano mnie tam o korupcję. Nawoływano tam na kogo głosować, kto będzie dobrym a kto złym wójtem. Dysponuję dowody na to działanie – mówił radny Szymański.
Jednocześnie wezwał wójta do przeprowadzenia kontroli w tej sprawie i powiadomienia organu nadzoru, czyli kuratorium oświaty. Sugerował, że zostało złamane prawo prowadzenia agitacji na terenie placówki oświatowej, a jesteśmy w okresie wyborczym.

Na słowa radnego odpowiedziała Agnieszka Andrzejak, przedstawicielka rady rodziców, która przyznała, że takie spotkanie miało miejsce – Było to zebranie rodziców odnośnie szkoły, omawialiśmy sytuację uczniów i rozmawialiśmy o różnych rzeczach. Była informacja o radnych, że nie mają oni wiedzy na temat działalności w szkole. Nigdy nie padło nazwisko radnego tylko mówiliśmy o radzie – tłumaczyła mieszkanka.
W tym momencie radny Waldemar Szymański przeczytał fragmenty wyświetlonej na spotkaniu prezentacji, z której jasno wynika szkalowanie konkretnych radnych. Jednocześnie wójt Dariusz Jarociński odmówił działań kontrolnych, jednocześnie prosząc, aby nie mieszać go w polityczne rozgrywki.
Sprawa jednak może znaleźć finał w kuratorium oświaty, ale też u komisarza wyborczego, a wieść gminna niesie, że obie zaangażowane w spotkanie mieszkanki Agnieszka Andrzejak oraz Małgorzata Kubica planują startować w najbliższych wyborach do rady gminy z ramienia obecnego wójta. (Po naszym artykule dostaliśmy komentarz od Pani M.Kubicy: „Chciałam Pana poinformować, że z mojej miejscowości na radnego z ramienia Pana Wójta startuje inna osoba.” – dop. red.)
Ostatecznie zmian w oświacie Gminy Maszewo nie będzie, ale już widać, że rozpoczęła się wojna polityczna.
✅ Udostępnij, skomentuj i polub – razem tworzymy Wiadomości Lubuskie






Dyskusja (musisz być zalogowana/y na Facebooku)