Koniec bezkarnego szarżowania po drogach! Poseł Łukasz Mejza musiał pożegnać się ze swoim prawem jazdy. Wybrał się w podróż bez trzymanki, zbierając punkty karne niczym grzyby po deszczu. Kiedy media ujawniły szokującą prawdę, polityk szedł w zaparte i grzmiał o „wierutnych bzdurach”. Dzisiaj urzędnicy i policja wykładają karty na stół. Bilans drogowych grzechów posła po prostu ścina z nóg!
Wszystko zaczęło się cicho, ale wybuchło z wielkim hukiem. Gdy w przestrzeni publicznej pojawiły się pierwsze doniesienia, że lubuski poseł stracił uprawnienia do kierowania pojazdami, sam zainteresowany próbował obracać wszystko w żart i kategorycznie zaprzeczał. W rozmowie z mediami bez mrugnięcia oka przekonywał, że informacje o zabraniu dokumentu to bujda na resorach. Jednak brutalna rzeczywistość szybko dopadła parlamentarzystę!
Rzeczniczka prasowa MSWiA, Karolina Gałecka, wyłożyła twarde fakty, które zszokowały opinię publiczną. Jak się okazuje, poseł Mejza zgromadził na swoim koncie aż 63 punkty karne! To absolutny rekord, przy którym bledną wyczyny niejednego młodocianego fana szybkiej jazdy. Czerwona lampka w policyjnych systemach zapaliła się już w czerwcu, gdy po wprowadzeniu kolejnych grzechów z Inspekcji Transportu Drogowego (ITD) limit 24 punktów został zdruzgotany.
Komenda Wojewódzka Policji w Gorzowie Wielkopolskim nie czekała długo i skierowała wniosek do prezydenta Zielonej Góry o sprawdzenie kwalifikacji posła. Machina urzędnicza ruszyła. W efekcie wszczętego postępowania prezydent miasta podjął jedyną słuszną decyzję i wydał oficjalny dokument o zatrzymaniu prawa jazdy. Decyzja weszła w życie 31 sierpnia, a czarno na białym w policyjnym systemie widnieje jasny komunikat: Łukasz Mejza nie ma prawa siadać za kółkiem!
Co najgorsze, to wcale nie musi być koniec drogowych kłopotów posła. Większość z rekordowej puli punktów zarobił za ciężką nogę i ignorowanie ograniczeń prędkości. W sądach wciąż ważą się losy kolejnych spraw dotyczących jego wykroczeń. Jeśli zapadną prawomocne wyroki, konto parlamentarzysty spuchnie jeszcze bardziej!
Jeśli polityk zaryzykuje i wsiądzie w auto bez uprawnień, spotkanie z policją skończy się bezpośrednim wnioskiem do sądu o ukaranie. Żeby znów legalnie prowadzić samochód, pan poseł musi zacząć od zera: przejść powtórny kurs na prawo jazdy, zdać państwowy egzamin oraz przejść specjalistyczne badania lekarskie i psychologiczne.
Czy parlamentarzysta przesiądzie się teraz na rower, czy raczej wybierze komunikację miejską? Jedno jest pewne – szarże po polskich drogach bezapelacyjnie się skończyły!
Przypomnijmy, że to nie jedyne grzechy Łukasza Mejzy. Drogowe wybryki polityka to zaledwie wierzchołek góry lodowej, a lista skandali z jego udziałem przyprawia o zawrót głowy!
- Oszukiwanie ciężko chorych dzieci: Największy cień na działalności polityka kładzie sprawa spółki Vinci NeoClinic. Dziennikarskie śledztwa ujawniły, że firma powiązana z Mejzą oferowała niesprawdzona i nieskuteczną medycznie terapię komórkami macierzystymi. Oferta skierowana była do rodzin cierpiących na nieuleczalne choroby – w tym małych dzieci chorujących m.in. na stwardnienie rozsiane czy nowotwory. Cena „ostatniej deski ratunku” wynosiła bagatela 80 tysięcy dolarów! Wielowątkowe śledztwo w sprawie działalności firmy prowadzi Prokuratura Okręgowa w Warszawa.
- Afera z wyłudzaniem dotacji: Kolejnym potężnym skandalem pozostaje sprawa unijnych dotacji i działalności firmy „Future Wolves”. Spółka miała organizować fikcyjne szkolenia finansowane ze środków unijnych. W prowadzonym przez Prokuraturę Regionalną w Poznaniu śledztwie zarzuty oszustwa i fałszowania dokumentów usłyszeli już bliscy współpracownicy i asystenci posła.
- Kłamstwa w oświadczeniach majątkowych: W tej sprawie pętla prawna zacisnęła się najmocniej. Prokuratura Okręgowa w Zielonej Górze skierowała już do sądu akt oskarżenia przeciwko Łukaszowi Mejzie, stawiając mu aż 11 zarzutów! Śledczy zarzucają posłowi podawanie nieprawdy oraz zatajanie informacji w oświadczeniach majątkowych (m.in. ukrywanie dochodów, udziałów w spółkach czy zaciągniętych pożyczek).
Prokuratorskie akty oskarżenia oraz wielowątkowe śledztwa to jasny sygnał, że polityk musi liczyć się z pełną odpowiedzialnością przed sądem!
zdj. wygenerowane przez AI






Dyskusja (musisz być zalogowana/y na Facebooku)