Strona główna Blog Strona 171

Samochód w ogniu na S3!

W czwartek (30.03) po południu na drodze ekspresowej S3 w okolicy węzła Gorzów Zachód doszło do niebezpiecznego zdarzenia. Najpierw zderzyły się ze sobą dwa samochody, a po chwili jeden z nich stanął w płomieniach! Na szczęście nikomu nic się nie stało.

Do wypadku dwóch samochodów osobowych doszło po godzinie 16:00 na trasie prowadzącej od strony Szczecina w kierunku Zielonej Góry. To właśnie wtedy, podczas wyprzedzania, kierująca autem marki suzuki straciła panowanie nad pojazdem, uderzyła w barierki, a następnie w drugi samochód.

Po chwili suzuki stanęło w płomieniach, a czarny, gęsty dym było widać z odległości kilkuset metrów zanim jeszcze na miejsce przyjechały służby. Zdarzenie było na tyle poważne, że auto doszczętnie spłonęło.

Na szczęście wszyscy uczestnicy wypadku, i inni znajdujący się w pobliżu kierowcy, w porę oddalili się od płonącego auta i w rezultacie nikomu nic się nie stało.

Na miejsce wysłano dwa zastępy straży pożarnej oraz policję. Droga była całkowicie zablokowana prawie przez godzinę, a dopiero po dwóch godzinach przywrócono normalny ruch.


💸 Wspieraj nasze media na Patronite
https://patronite.pl/wlubuskie

Jabłoński: Głównym zajęciem byłych „publicznych mediów” jest manipulacja [WYWIAD]

marcin jabłoński
fot. Lubuskie.pl

Zbliża się kampania wyborcza i jednocześnie rośnie agresja tzw. mediów publicznych. Ilość półprawd, manipulacji i promowania polityków PiS jest zatrważająca. W rozmowie z Marcinem Jabłońskim, członkiem zarządu województwa lubuskiego, pytaliśmy o to, w jaki sposób samorządowcy starają się prostować te informacje.

wLubuskie.pl: Panie Marszałku, przeczytałem Pana wpis w mediach społecznościowych, który dotyczył publikacji w Gazecie Lubuskiej działań CBA. Z artykułu wynika, że Urząd Marszałkowski się tłumaczy, a tak naprawdę to właśnie państwo zawiadomiliście o możliwości popełnienia przestępstwa. O co tutaj chodzi? Kto te miliony zabrał, ukradł? Co tutaj jest nie tak?

Marcin Jabłoński: Wpis był wynikiem wielkiego oburzenia, bo mieliśmy do czynienia z kolejną manipulacją mediów, kiedyś publicznych, polegającą na tym, że sformułowano zarzuty zupełnie nieprzystające do rzeczywistości. Publikacja miała taki kształt, jakby nieprawidłowości dotyczyły wprost Urzędu Marszałkowskiego, jakby powstały właśnie tutaj, a sam opis aresztowań mógłby wskazywać na to, że chodziło też o przedstawicieli samorządu województwa. To jedno wielkie draństwo. Uważam, że inne słowa tutaj nie pasują, bo w rzeczywistości zatrzymane zostały nieuczciwe osoby-przedsiębiorcy, które próbowały wyłudzić pieniądze z funduszy unijnych.

I tutaj musimy to dokładnie wyjaśnić. Zostały zatrzymane osoby, które nie są pracownikami Urzędu Marszałkowskiego?

Osoby postronne, będące reprezentantami firm do których trafiło dofinansowanie z funduszy unijnych, otrzymały to dofinansowanie startując w konkursach. Jednak kontrola przeprowadzona kilka miesięcy później przez pracowników Urzędu Marszałkowskiego wykazała, że w realizacji tych projektów doszło do różnych nieprawidłowości. Urząd Marszałkowski nie wypłacił więc pozostałej wartości projektu, tylko część kwot i powiadomił właściwe instytucje państwa. Takie sytuacje niestety się zdarzają. Po podpisaniu umów przedsiębiorcy otrzymują zaliczki w oparciu o różnego rodzaju oświadczenia, żeby mogli rozpocząć realizację tych projektów. Zaraz potem wykonywane są kontrole i tak też było w tym wypadku. Urząd Marszałkowski również został oceniony przez właściwe instytucje i z tej oceny jasno wynika, że wszystkie etapy postępowania przeprowadzone były w sposób poprawny. Stąd wspomniane na wstępie oburzenie, wynikające z obrzydliwej wręcz manipulacji, na którą pozwoliły sobie byłe „publiczne media”.

Spróbujmy sobie to uporządkować. Jak rozumiem, przedsiębiorcy napisali wniosek, w którym oświadczyli, że będą realizowane pewne kwestie. Natomiast na etapie tworzenia tego wniosku i złożenia go do oceny przez Urząd Marszałkowski nie można było wywnioskować, że kryje się za tym, mówiąc potocznie, jakiś szwindel lub oszustwo?

Oczywiście, że na tym etapie nie można było tego stwierdzić. Zdarzają się ludzie nieuczciwi, podejmujący ryzyko, ale zazwyczaj kończy się ono tak jak w tym przypadku, więc jest to też dobra okazja, żeby przestrzec wszystkich, że nikt tutaj nie jest naiwny, ślepy i nie zachowuje się w sposób nieodpowiedzialny i trzeba te podpisane umowy realizować zgodnie z ich zapisami. W zgodzie z zasadami prawa i przepisami dotyczącymi przyznawania środków unijnych. W tym wypadku prawdopodobnie doszło do próby oszustwa i wyłudzenia pieniędzy z funduszy unijnych, czemu w ogromnej części skutecznie zapobiegliśmy. Pozostała część będzie pewnie dochodzona od tych osób w postępowaniach sądowych.

Jeszcze jedna kwestia. Zajmuje się pan funduszami europejskimi od ponad 20 lat. Czy tego typu sytuacje miały miejsce wcześniej? Czy zdarzały się incydentalnie czy też nagminnie przy różnego typu projektach? Domyślam się, że w Urzędach Marszałkowskich w całej Polsce takich projektów składa się tysiące.

To prawda, jest ich bardzo dużo i na szczęście są to incydentalne przypadki. To nie jest tak, że większość beneficjentów jest nieuczciwa. To są sytuacje skrajne, ale nasz aparat urzędniczy, administracyjny jest do nich dobrze przygotowany. W tym wypadku wyłapano nieprawidłowości na początkowych etapach kontroli i udało się zapobiec temu, by osoby podjęły jeszcze większe kwoty. I jak wspomniałem, postępowanie urzędników zostało ocenione pozytywnie przez uprawnione do tego instytucje. Wcześniej tego się po prostu nie dało stwierdzić. A do tego wszystkiego, w artykule opisującym całe zdarzenie, podano moje imię i nazwisko formułując treść w taki sposób jakbym to ja dopuścił jakichś nieprawidłowości i zaniechań. Chciałbym jednak zaznaczyć, że chodzi o projekt z 2017 roku, kiedy w ogóle jeszcze nie było mnie w Urzędzie Marszałkowskim, dotyczyło to poprzedniej kadencji, więc w tych tekstach byłych mediów publicznych – draństwo i kłamstwo pogania.

Takich manipulacji, tudzież kłamstw jak Pan wspomina, możemy doszukać się trochę więcej, bo chociażby w styczniu, również media publiczne, w tym wypadku TVP, wspominały o obwodnicy Drezdenka po raz kolejny informując, że zagrożony jest trzeci i czwarty etap realizacji tej inwestycji. Cały czas słyszymy, że Urząd Marszałkowski nie dokłada środków finansowych. O co tak naprawdę chodzi?

To jest kolejny dowód na to, że głównym zajęciem tych byłych publicznych mediów jest manipulacja, kłamstwo i wprowadzanie opinii publicznej w błąd. W wypadku tej dużej inwestycji, budowy obwodnicy Drezdenka mamy do czynienia z całym cięgiem różnego rodzaju zdarzeń, które są… Można by pomyśleć przez moment, że śmieszne, ale one są bardziej tragikomiczne, bo widziałem nawet zdjęcia billbordów z podobizną wojewody Dajczaka, na których ten twierdzi, że to inwestycja rządowa i że to rząd Prawa i Sprawiedliwości buduje obwodnicę Drezdenka. Warto więc przypomnieć, że jest to droga wojewódzka i proces inwestycyjny związany z jej projektowaniem został już dawno sporządzony. Cała organizacja tej inwestycji jest po stronie samorządu województwa i to samorząd województwa podjął decyzję o budowie obwodnicy, a nie polski rząd, a tym bardziej wojewoda lubuski. To my złożyliśmy wniosek do Ministerstwa Infrastruktury, wskazując go jako wart dofinansowania z funduszy rządowych, bo to bardzo duże przedsięwzięcie.

Może Pan przypomnieć, o jakich kwotach mówimy?

Budowa obwodnicy Drezdenka wyceniona jest na 150 mln zł, ale kto wie, czy nie wyniesie nawet 200 milionów złotych. Dlatego potrzebne są środki zewnętrzne.

Tam są trudne uwarunkowania terenowe i dlatego ta inwestycja jest taka droga. Zarząd Województwa zrobił co mógł w tej sprawie. Złożył wnioski do odpowiednich instytucji i wziął udział w konkursach. Ostatecznie dostaliśmy dofinansowanie z budżetu państwa, ale w kwocie znacznie mniejszej niż oczekiwaliśmy. Wzięliśmy bowiem udział w konkursie, w którym można było otrzymać do 80% dofinansowania, a otrzymaliśmy 50%.

No właśnie, tutaj może zróbmy przecinek. Droga jest wojewódzka, inwestycje prowadzi samorząd wojewódzki i realizuje tzw. montaż finansowy. To urzędnicy Urzędu Marszałkowskiego tworzą wnioski i zlecają różnego typu zadania i skutecznie pozyskują środki. Natomiast rozumiem, że wystartowaliście w konkursie po pieniądze, które można było otrzymać do 80% i były takie samorządy, które te maksymalne środki otrzymały, a Lubuskie otrzymało 50%, czyli dalej środków brakuje.

Ta różnica pomiędzy 80 a 50 procentami to jest kwota około 50 milionów złotych. Dlatego też próbowaliśmy znaleźć jakieś rozwiązanie, by tę lukę uzupełnić. Prosiliśmy ministerstwo o zgodę na przesunięcie środków, bo przyznane zostały pieniądze na etapy trzeci i czwarty. Jeden z nich, czyli etap czwarty, jest ważniejszy, większy i kosztowniejszy. Etap trzeci z kolei jest mniej ważny i może poczekać. Chcieliśmy więc pieniądze z etapu trzeciego przesunąć na etap czwarty, ale ministerstwo się na to nie zgodziło. Ponownie złożyliśmy więc wnioski do kolejnego rządowego programu, tak zwanego Polskiego Ładu, rezygnując jednocześnie ze składania wniosków na inne przedsięwzięcia i licząc na to, że tę lukę finansową uzupełni budżet państwa. Tak się niestety nie stało.

W związku z tym, na jakim jesteśmy teraz etapie?

Rozpoczęliśmy proces inwestycyjny. Wszystkie dokumenty potrzebne do podpisania umowy zostały przygotowane i wysłane do Ministerstwa Infrastruktury przez Zarząd Dróg Wojewódzkich, który jest naszym pełnomocnikiem do prowadzenia tej inwestycji. I tu warto podkreślić, że w tych wszystkich czynnościach związanych z ubieganiem się o pieniądze, składaniem wniosków do ministerstwa i przekazywaniem tych wszystkich informacji Wojewoda Lubuski w ogóle nie brał udziału. Billboardy z jego podobizną, na których chwali się tą inwestycją, są po prostu kabaretowe, śmieszne i niepoważne. A do tego wszystkiego cały ten cyrk, który widzieliśmy ostatnio kiedy to do Drezdenka zawitał Minister Infrastruktury. Na spotkanie z nim zaproszono samych działaczy PiS-u, a minister, w zdumiewający sposób przyznał, że nie rozumie, dlaczego samorząd województwa zwleka i w sposób opieszały próbuje zabrać się do realizacji tego przedsięwzięcia. Natomiast my od wielu miesięcy jesteśmy w stałym kontakcie z Ministerstwem Infrastruktury. Od kilku tygodni, co najmniej półtora miesiąca, wszystkie dokumenty potrzebne do podpisania umowy są w ministerstwie. Wygląda więc na to, że Pan Minister nie wie, co się w jego instytucji dzieje i tylko się ośmiesza razem z tym całym kabaretem, który wziął udział w tych występach. Proszę zwrócić uwagę, że byli tam wszyscy parlamentarzyści Prawa i Sprawiedliwości, radni Prawa i Sprawiedliwości, i to tacy, którzy nigdy słowem się nie odezwali w sprawie tej obwodnicy i tej inwestycji. Tych, którzy za to rzeczywiście odpowiadają, którzy zdobyli pieniądze, którzy organizują proces inwestycyjny, przeprowadzili całe postępowanie, przygotowali dokumentację, w ogóle nawet nie powiadomiono o tym. No, ale to takie typowe…

Parafrazując, wy pukacie cały czas do drzwi ministerstwa. A minister przyjeżdża do Was i mówi, że nikt z nimi nie rozmawia, nikt nic nie chce zrobić.

Możemy oczywiście pokazać dokumenty i w sposób zupełnie bezdyskusyjny ośmieszyć ministra Adamczyka, bo najwyraźniej nie wie, co się u niego dzieje. Zapewniam Państwa, że te wszystkie dokumenty możemy opublikować. One jeszcze w lutym zostały wysłane do ministerstwa, a wcześniej dostaliśmy informację, że są one poprawnie przygotowane. W związku z tym już dawno mogliśmy podpisać umowę. I przy tym wszystkim jeszcze opowiada się o tym, jak wielkie środki powędrowały do województwa lubuskiego, jaką wielką pomoc rząd skierował do naszego regionu w ostatnim czasie. Dotyczyć miałoby to głównie infrastruktury. Proszę zwrócić uwagę, że jesteśmy w ósmym roku rządów Prawa i Sprawiedliwości, a tak naprawdę w naszym województwie niemal nic jeszcze nie zbudowano. Dopiero się opowiada o tym, że rząd kieruje tutaj wielkie pieniądze. Wbito pierwszą łopatę przy budowie obwodnicy Strzelec. Chciałbym przypomnieć, że w latach 2007-2012 poprzednie rządy Platformy Obywatelskiej i PSL-u zbudowały na Euro 2012 większość autostrad i dróg ekspresowych, w tym zwłaszcza w województwie lubuskim. I to były dopiero prawdziwe pieniądze i dzisiejszy boom gospodarczy, potężny wzrost inwestycji w naszym regionie, centrum taki hub logistyczny, jakim stało się nasze województwo dla e-commerce, dla usług logistycznych, magazynowych to jest właśnie efekt tego, że ktoś kiedyś wydał miliardy, by szybko i sprawnie powstały drogi i autostrady. Rząd Prawa i Sprawiedliwości, według mojej oceny, rozdaje głównie talony na balony, promesy i dyplomy, robi eventy i capstrzyki, ale to nie ma nic wspólnego z rzeczywistością.

Zdajemy sobie sprawę, że to jest sprawa montażu finansowego. Ale w tym wszystkim najważniejsi są oczywiście mieszkańcy Drezdenka. Czy ma pan może jakieś informacje, nawet w sposób ogólny? Co dalej? Na co można liczyć? Jakie są najbliższe plany jeżeli chodzi o tę obwodnicę?

Jeżeli podpiszemy w końcu umowę z ministrem, który może zorientuje się, że w jego ministerstwie czekają wszystkie niezbędne dokumenty, to niezwłocznie rozpoczniemy procedurę przetargową. Pamiętajmy, że to jest duża kwota. Wartość inwestycji szacowana jest na co najmniej sto kilkanaście milionów złotych. I w zależności od tego kiedy będziemy znali wartość etapu czwartego, będziemy tworzyć montaż dla etapu trzeciego, bo wtedy będziemy wiedzieli, na czym stoimy. Raz jeszcze przypomnę, że obie te obwodnice to kwota przynajmniej 150 mln zł, a może i więcej. Trzeba więc do tego podejść w sposób odpowiedzialny i spokojny. Przetargi będą ogólnoeuropejskie, bo te kwoty wymagają rozpisania ich na teren całej Unii Europejskiej. Wszystko zrobiliśmy zgodnie z przepisami i zgodnie ze sztuką właściwą do organizacji takich inwestycji. Więc może warto na koniec zaapelować: mniej tego cyrku, teatru i kabaretu, za to proszę zobaczyć, co tam leży na biurkach w Ministerstwie Infrastruktury.

To wojewoda i minister nie wie?

Pan wojewoda rzeczywiście mógłby zająć się poszukiwaniem większych środków na budowę obwodnicy i dróg w naszym regionie, bo warto zwrócić uwagę, że wojewodowie w pozostałych regionach, jeśli brali udział w tych działaniach, bo u nas tego w ogóle nie zauważyliśmy, spowodowali, że to wsparcie z budżetu państwa było znacznie większe niż 50%. A Lubuskie jest jednym z niewielu regionów gdzie dostaliśmy tak mało tych środków.

Panie marszałku, będę prosił o konkret, jeżeli w przypływie, powiedzmy, przyzwoitości świątecznej minister zgodziłby się na podpisanie umowy jeszcze przed świętami, to pytanie jest takie czy służby, czy to Zarządu Dróg Wojewódzkich, czy Urzędu Marszałkowskiego są w stanie przeprowadzić przetarg i wyłonić wykonawcę jeszcze w tym roku?

Taki jest zamiar. Oczywiście chcielibyśmy podpisać umowę jeszcze w tym roku. Proces przetargowy i cały proces przygotowania do podpisania umowy z wykonawcą potrwają pewnie kilka miesięcy, bo takie są procedury i terminy wynikające z tego, że będzie to przetarg rozpisany na całą Unię Europejską. Planowaliśmy podpisać umowę na przełomie lata i jesieni, więc mogłoby to być w sierpniu lub wrześniu i jeszcze w tym roku moglibyśmy rozpocząć rzeczywiste prace.

Czyli piłka i umowa leży po stronie ministerstwa?

Dokładnie po stronie Ministerstwa Infrastruktury, które wydaje się wciąż nie wiedzieć, co się tam dzieje.

Przejdźmy jednak do spraw niezwykle radosnych jak nowa perspektywa europejska, bo nie będę ukrywał, rozmawiamy z przedsiębiorcami i z samorządowcami. Oni nieustannie czekają. Z tego, co wiemy, są już rozpisane wstępne harmonogramy, ile konkursów może być rozpisanych jeszcze w tym roku, no i na jaką kwotę.

W najbliższych dniach, w nadchodzący piątek, będziemy mieli pierwsze posiedzenie tzw. Komitetu Monitorującego. To jest takie ciało, które reprezentuje większość interesariuszy: od samorządu przez organizacje pozarządowe, przedsiębiorców, aż po różne instytucje rządowe, a nawet międzynarodowe. I będziemy dokonywać ostatecznych ustaleń. Jeśli wszystko się szczęśliwie zakończy, na co bardzo liczę, będziemy mogli zorganizować pierwsze konkursy jeszcze wiosną tego roku. Mamy propozycje, by rozpocząć działania związane z wydatkowaniem środków unijnych z konkursów z Europejskiego Funduszu Społecznego dotyczących edukacji, kształcenia zawodowego, usług społecznych i zdrowotnych. I zaraz potem chcielibyśmy ruszyć z konkursami dla przedsiębiorców, samorządowców.

Czyli beneficjenci mogą powoli zacierać ręce?

Sukcesywnie będziemy prowadzić te nabory. Proszę pamiętać, że to jest spora kwota, łącznie 915 milionów euro. Jednocześnie kończymy procedury związane z przygotowaniem dokumentów potrzebnych ZIT-om, partnerstwom samorządowym do rozpoczęcia ich działań. Stąd też będziemy starali się, by jak największa część tej kwoty była jak najszybciej dostępna. Chociażby dlatego, że wszyscy czekaliśmy przez ostatnie dwa lata na ogromne środki z Krajowego Planu Odbudowy. Warto wspomnieć, że środki z KPO, skromnie licząc dla województwa lubuskiego, to byłaby kwota podobna jak nowa perspektywa, czyli też około miliarda euro. No więc tym bardziej wszyscy bardzo potrzebują tych pieniędzy, czekają bez zbędnej zwłoki organizujemy pierwsze konkursy jeszcze w maju.

W ostatnich dwóch perspektywach województwo lubuskie było liderem w wydatkowaniu środków europejskich w skali całej Polski. Pytanie, czy ma Pan też takie poczucie, że podobnie będzie w nowej perspektywie? Czy samorządowcy, przedsiębiorcy i inni beneficjenci są przygotowani do nowej perspektywy?

Dobrze sobie wszyscy radzimy z wydatkowaniem pieniędzy unijnych. Nauczyliśmy się tego. To jest taka sprawność instytucjonalna, która jest wartością naszego regionu. Tak więc nie ma powodów do obaw. Staramy się pewne zmiany wprowadzić, ale wynikające ze zmieniającej się polityki Unii Europejskiej, z nieco inaczej położonych akcentów, priorytetów i też ze zmian w otoczeniu, bo mamy sytuację specyficzną, mamy konflikt za granicą, a oprócz tego już pojawiający się wiele miesięcy wcześniej problem ekonomiczny i gospodarczy w Polsce, czyli drożyzna, inflacja, niepewność jutra, problemy na rynku dostaw, wzrastające ceny energii, transportu surowców, zaburzone łańcuchy dostaw to wszystko powoduje, że trzeba to dobrze zaplanować i staramy się tę robotę wykonać jak najlepiej dla dobra naszego regionu.

Dziękujemy za rozmowę


💸 Wspieraj nasze media na Patronite
https://patronite.pl/wlubuskie

Rotary Club kupiły ważny sprzęt diagnostyczny dla szpitala

Rotary

W lutym tego roku na 27 Balu Charytatywnym Rotary Club Zielona Góra uzbierano pieniądze na zakup aparatu diagnostycznego ROCHE COBAS b101. Ten skomplikowanie brzmiący przyrząd medyczny umożliwi szybką kliniczną ocenę infekcji stanu zapalnego i uszkodzenia tkanek na izbie przyjęć Centrum Zdrowia Matki i Dziecka w Zielonej Górze.

– Przede wszystkim potrzebowaliśmy tego sprzętu. To ułatwi nam bardzo pracę, ale też jest to ulga dla naszych pacjentów. Mówimy o aparacie, który służy do szybkiego oznaczenia CRP. CRP jest markerem zapalenia, jest to podstawowe badanie laboratoryjne, które służy do oceny stanu zapalenia i tym samym zróżnicowania pomiędzy infekcją wirusową a infekcją bakteryjną. Z pozoru mała rzecz, ale usprawni naszą pracę w znacznym stopniu – zachwalał sprzęt dr hab. n. med. Marcin Zaniew prof. UZ

Aparat przede wszystkim pasuje do miejsca, w którym są młodzi pacjenci. Oznaczanie jest wykonywanie z palca i nie wymaga pobierania z żyły co nie raz jest trudne, a czasem wręcz niemożliwe. Badanie mamy w ciągu kilku minut, wcześniej trwało to kilka godzin co powodowało, że pacjenci i ich opiekunowie musieli czekać w izbie przyjęć na wyniki. Dzięki skróconemu czasowi oczekiwania decyzja o podjęciu pozostania dziecka w szpitalu lub wydania poleceń co do dalszego postępowania leczniczego w warunkach domowych będzie łatwiejsza.

– Zdecydowaliśmy się na zakup tego konkretnego urządzenia po konsultacjach z lekarzami. Wartość jednego urządzenia to ok. 20 tys. złotych. Każdy z uczestników naszego balu dołożył swoją cegiełkę. Nasze stowarzyszenie z pewnością nie ostatni raz przyczyni się do podobnych inicjatyw – mówił Marcin Polakiewicz, prezydent Rotary Club Zielona Góra.


💸 Wspieraj nasze media na Patronite
https://patronite.pl/wlubuskie

Podpalenie bezdomnego? To nieprawda!

www.lubuska.policja.gov.pl

Gorzowscy policjanci poinformowali, że ostatnie doniesienia jakie pojawiły się w mediach na temat podpalenia bezdomnego są niezgodne z prawdą. Taka sytuacja nigdy nie miała miejsca.

Od kilku dni gorzowscy funkcjonariusze badali sprawę bezdomnego, któremu według informacji z mediów, młodzi ludzie podpalili głowę. Do sytuacji miało dojść około dwóch tygodni temu. Tę wersję wydarzeń potwierdził sam zainteresowany – mężczyzna wskazał nawet miejsce, w którym miało dojść do tego zdarzenia, a mianowicie gorzowski bulwar.

– Policjanci od początku podkreślali, że należy zbadać wiarygodność tych doniesień. Wskazane przez bezdomnego miejsce zdarzenie i godzina nie odpowiadały policyjnym ustaleniom. Choć zawiadamiający był pouczony o odpowiedzialności karnej, podczas przesłuchania nie zmienił wersji wydarzeń – Grzegorz Jaroszewicz z Komendy Miejskiej Policji w Gorzowie.

Jak się okazało przedstawiona przez bezdomnego wersja wydarzeń nie była zgodna z prawdą. Policjanci ustalili, że nikt nie podpalił głowy mężczyzny. Doszło natomiast do… nieszczęśliwego wypadku.

– Z relacji innych osób wynika, że doszło do nieszczęśliwego wypadku, w wyniku nieostrożnego obchodzenia się z ogniem w namiocie, w którym mężczyzna nocował. Policjanci dotarli do tego miejsca. Były tam szczątki spalonego namiotu oraz rzeczy osobistych – dodaje Grzegorz Jaroszewicz.

Podczas ponownego przesłuchania 64-latek zmienił wersję wydarzeń i potwierdził, że do rozpalenia ognia doszło w namiocie. Wtedy też spaleniu uległy jego włosy.


💸 Wspieraj nasze media na Patronite
https://patronite.pl/wlubuskie

Fantastyczny magazyn szuka twórców! WYWIAD z redaktorem naczelnym

Trwają prace nad kolejnym numerem Gorzowskiego Magazynu Fantastycznego „LandsbergOn”. Ponownie postanowiliśmy więc porozmawiać o tym wyjątkowym piśmie z Mariuszem Sobkowiakiem, prezesem Stowarzyszenia Novum i redaktorem naczelnym.

Na początek przypomnijmy: „LandsbergOn” to wyjątkowy magazyn. Tworzony jest bowiem przez… samych mieszkańców! Każdy może przysłać redaktorom swoje opowiadanie, grafikę, recenzję, wiersz, itd., a być może znajdzie się ono na łamach pisma. Warunek jest jeden: przesłane treści muszą nawiązywać do Gorzowa.

Każdy numer ma też swój temat przewodni. Tym razem jest to „Historia Alternatywna”. Brzmi zagadkowo, dlatego o wyjaśnienie poprosimy samego redaktora naczelnego.

Mariusz Sobkowiak

Mariuszu, będzie to już 11. numer „LandsbergOnu”. Nie zwalniacie tempa, magazyn wychodzi regularnie, więc czy to znaczy, że cieszy się dużym zainteresowaniem? Gorzowianie zgłaszają do Was woje opowiadania?

Gorzowianie i osoby mieszkające w okolicach Gorzowa i te związane z Gorzowem, które z różnych powodów musiały wyjechać to nieodmiennie twórcy naszego czasopisma. Jesteśmy pod tym względem ewenementem na skalę naszego kraju, gdyż nie znam drugiego pisma fantastycznego, które byłoby tak bardzo lokalne i publikowało głównie lokalnych autorów fantastów.

Sam pomysł może wydawać się szalony, bo jak łatwo zauważyć bardzo ogranicza nam liczbę osób, które mogą publikować w naszym magazynie. Kiedy sześć lat temu zaproponowałem takie podejście do wydawania czasopisma moim kolegom, przekonując ich do jego słuszności, sam nie byłem przekonany czy ten pomysł wypali. Czy gorzowianie będą chętni do współtworzenia pisma? Ile może być takich osób? Ile z tych osób posiada do tego niezbędne predyspozycje? Już pierwszy numer pokazał słuszność mojej decyzji. Gorzowianie poczuli, że jest to ich pismo i ilość tekstów i prac graficznych, które wpływają do każdego numeru, nieodmiennie utwierdza mnie w tym, że jeszcze wielu gorzowian – fantastów mamy do odkrycia. Zgłoszeń zawsze jest więcej niż miejsca w magazynie. Każde wydanie to nowe nazwiska, nowi gorzowianie, w większości debiutanci, a więc twórcy, których to my mamy przyjemność odkryć, nie tylko dla mieszkańców, ale też dla świata fantastyki. Jako, iż w ubiegłym roku obchodziliśmy 5-lecie wydawania naszego czasopisma policzyliśmy, że przewinęło się przez nasze łamy prawie 60 wyłącznie lokalnych autorów. Mogę z pełną dozą odpowiedzialności stwierdzić, że Gorzowski Magazyn Fantastyczny „LandsbergON” jest najbardziej lokalnym czasopismem w naszym mieście. Nie tylko skupiamy się na autorach z naszego miasta, ale również treść publikowanych opowiadań i grafik do niego nawiązuje. Każda fantastyczna okładka naszego magazynu to wyraz naszej miłości do Gorzowa i zawsze ukazuje nasze miasto w niezwykłej perspektywie. Dla gorzowian staliśmy się już stałym elementem kulturalnej części miasta, a liczba zgłoszonych prac, które publikujemy i mieszkańców jacy przewinęli się przez nasze czasopismo pokazuje, iż ciągle „LandsbergON” cieszy się wielkim zainteresowaniem. Nie tylko jednak zgłoszenia do naszego pisma świadczą o przychylności Gorzowian. Wszystkie numery rozdajemy mieszkańcom bezpłatnie, ale oczywiście wiążą się z tym koszty, które musimy ponieść, choćby druku i kolportażu. Koszty te ponosi Stowarzyszenie NOVUM, jako wydawca czasopisma. W większości jest to możliwe dzięki dotacji od Miasta Gorzów, które wspiera nas od 6 lat, ale każdy numer to również nasz wkład własny finansowy. Co roku te środki przekazuję na tworzenie magazynu z mojej własnej kieszeni, ale odkąd apelujemy do mieszkańców o przekazywanie 1,5% na wydawanie „LandsbergONu” zauważyliśmy, że otrzymujemy dużo większe wsparcie z tego źródła. Nasze czasopismo istnieje więc dzięki samym mieszkańcom, który przekazują nam środki ze swoich podatków. To już 3 rok kiedy Gorzowianie mogą wesprzeć wydawanie lokalnego czasopisma fantastycznego przekazując nam 1,5%, do czego gorąco zachęcam. Wystarczy w swoim rocznym zeznaniu podatkowym podać nasz numer KRS: 0000600527, aby mieć pewność, że wspiera się ten sposób gorzowską oddolną kulturę tworzoną przez pasjonatów.

Wróćmy więc do obecnego magazynu, którego tematem głównym jest „Historia Alternatywna”. Proszę powiedzieć o co tak naprawdę chodzi i skąd w ogóle pomysł na taki, a nie inny temat?

Historia alternatywna do opowieść o tym co by było, gdyby nasze dzieje potoczyły się inaczej niż w rzeczywistości. Nie chodzi o małe zmiany, ale takie, które fundamentalnie przeobraziłyby świat w jakim żyjemy. Z reguły jest to jeden moment historyczny będący punktem kluczowym, tak zwanym punktem dywergencji, w którym zmiana wpływa znacząco na całą przyszłość. Możemy więc opisać świat, w którym to Niemcy wygrywają II Wojnę Światową, dinozaury nie giną w wyniku uderzenia meteorytu, albo któreś z atomowych mocarstw jednak naciska czerwony guzik w trakcie zimnej wojny. Moje ulubione literackie przykłady z naszego rodzimego podwórka to „Zimne światło gwiazd” Bartka Biedrzyckiego, zapierające dech w piersiach szczegółowością świata przedstawionego ukazanie wyścigu kosmicznego, w którym to Polska gra pierwsze skrzypce, „I Bóg stworzył delfina, czyli potrawka z człowieków” Tomasza Matkowskiego, przekomiczna powieść o świecie, gdzie ewolucyjny wyścig zbrojeń wygrywają delfiny i to one budują pierwszą cywilizację. Jeśli chodzi o autorów zagranicznych to pomysłem urzekł mnie Isaac Asimov  w „Końcu Wieczności” dokonując wręcz nieograniczonej liczby manipulacji w wydarzeniach historycznych, łącząc historię alternatywną z podróżami w czasie. Historia alternatywna jako gatunek literacki może bowiem łączyć się elementami z science-fiction, jak wspomniane podróże w czasie, czy nawet z fantasy, jak udowodnił Orson Scott Card w „Opowieściach o Alvinie Stwórcy”. Nieskromnie wspomnę, że elementy historii alternatywnej możemy również znaleźć w mojej książce „Opowieści z czasów zarazy” nominowanej do Lubuskiego Lauru Literackiego, w której historia pandemii z jaką się zmagamy może zakończyć się nieco inaczej dzięki pewnemu Gorzowianinowi będącemu bohaterem powieści. Przykłady można mnożyć, a jest to zagadnienie tak pojemne, że wyobraźnia autorów jest w tym przypadku nieograniczona. Dzięki temu liczymy na wiele świetnych tekstów, jak również prac graficznych, bo należy pamiętać, że nasze pismo fantastyczne jest także bogato ilustrowane pracami lokalnych fantastów. Staramy się, aby tematyka każdego numeru była jak najszersza, by każdy kto pisze prozę mógł spróbować swoich sił. Historia alternatywna to zapewnia, dlatego też taki wybór tematu. Wynikało też pewnie z moje zamiłowania do historii. Moja książka „Opowieści z czasów zarazy”, choć jest książką fantastyczną, należącą do nurtu realizmu magicznego, jest też głęboko zakorzeniona w historii lokalnej. Każdy z rozdziałów książki pokazuje nam wiernie inny okres historyczny w dziejach miasta. Dlatego też konsultowałem książkę z historykiem Janem Zalewskim, Kustoszem Muzeum Lubuskiego, którego słowa po przeczytaniu powieści, iż „Duch Dawnego Gorzowa został wskrzeszony w pełnej krasie!” były największym komplementem jaki spotkał mnie, jako pisarza. Gdy więc Paweł Ferensztajn, jeden z członków redakcji zaproponował taki temat najbliższego numeru głosowałem za tym rękami i nogami. W naszej redakcji panuje demokracja, więc cieszyłem się, że ten temat zwyciężył. Pozwalając sobie w tej rozmowie na prywatę zachęcam czytelników portalu wlubuskie.pl do zapoznania się z „Opowieściami z czasów zarazy”, które można zupełnie za darmo pobrać ze strony Stowarzyszenia NOVUM (www.stowarzyszenienovum.wordpress.com), lub ze strony www.opowiesci.fam.org.pl. Książkę można również wypożyczyć w Gorzowie w Wojewódzkiej i Miejskiej Bibliotece Publicznej oraz w Wojewódzkiej i Miejskiej Bibliotece w Zielonej Górze. Może będzie ona natchnieniem do napisania tekstów do najbliższego „LandsbergONu”.

LandsbergOn to Gorzowski Magazyn Fantastyczny. Ale „fantastyczny” w tym wypadku to nie jest wyłącznie określenie jego zalet, prawda? Wszystkie zawarte w nim treści muszą nawiązywać do fantastyki, horroru, science-fiction. Nie przewidujecie odstępstw? I dlaczego tworząc pierwszy numer postanowiliście postawić właśnie na taki zakres gatunkowy?

Fantastyka jest nieodmiennie rdzeniem tożsamości naszego czasopisma. Jesteśmy pismem zajmującym się fantastyką i nie tylko nie planujemy odstępstw, ale jestem wręcz całkowicie przekonany, że nie są one potrzebne. Fantastyka jest niezwykle pojemna. Pojawiają się więc u nas opowieści science-fiction, fantasy, horrory, opowieści mitologiczne, groteskowe, reinterpretacje legend, a nawet kryminał polany fantastycznym sosem. Tak naprawdę każdy inny gatunek literacki może zawierać w sobie elementy fantastyczne i zostać opublikowany w naszym piśmie. Najbliższy numer jest tego najlepszym przykładem, gdyż łączyć będzie opowieści historyczne z fantastyczną perspektywą. Każdy kto pisze może się odnaleźć w fantastyce i każdy czytelnik może w niej odkryć coś dla siebie. Niechęć niektórych środowisk literatów do zajmowania się fantastyką wynika z braku doświadczenia obcowania z tą gałęzią literatury i utożsamiania jej jedynie z pulpową twórczością fanfików młodzieżowych, albo tradycyjnym męskim prawicowym militarystyczno-apokaliptycznym trendem jaki jeszcze w czasach PRL i wczesnych latach transformacji zdawał się dominować w naszej rodzimej fantastyce. Na szczęście odchodzi się już od tego, a fantastykę pisze zarówno noblistka Olga Tokarczuk (cudowne „Opowiadania bizarne”), jak i zdobywa się za nią Nike („Baśń o wężowym sercu albo wtóre słowo o Jakóbie Szeli” Radka Raka). Fantastyka ugruntowuje swoją pozycję wśród „poważnych” dzieł kultury. Nasze miasto jest zresztą doskonałym przykładem tego procesu. Założyłem lokalny magazyn fantastyczny po części dlatego, że gdy wiele lat temu wysłałem swoje opowiadanie do lokalnego pisma literackiego „Pegaz Lubuski”, nikt nie odpowiedział nawet na mojego maila. Opowiadanie ukazało się w lokalnym magazynie fantastycznym wydawanym w innym mieście. Gdy wyszedł pierwszy numer „LandsbergONu” Świętej Pamięci Ireneusz Krzysztof Szmidt, ówczesny redaktor naczelny powiedział na spotkaniu autorskim, że słysząc o nas zakładał, że będzie to amatorszczyzna i gdy wziął do ręki nasze czasopismo i zapoznał się z jego treścią był zaskoczony świetnym poziomem. Od tamtej pory Irek Szmidt i redakcja „Pegaza” wspierały „LandsbergON”, pisząc o nas w „Pegazie” i publikując odkrytych przez nas autorów. Zyskiwaliśmy uznanie w lokalnym środowisku kulturalnym, w literackim światku, tzw. „poważnej literatury” dzięki nieodżałowanemu Irkowi, którego ogromnie nam w Gorzowie i w redakcji „LandsbergONu” brakuje. Co ważne, wszyscy w redakcji „LansbergONu” jesteśmy młodymi Gorzowianami. Fantastyka jest domeną młodych i w Gorzowie brakowało nam takiej inicjatywy kulturalnej skierowanej właśnie do młodych ludzi. Młodzi Gorzowianie nie są twórcami i odbiorcami innych istniejących w mieście wydawnictw. Ukierunkowanie na fantastykę pozwoliło nam na wejście w niszę, niezagospodarowaną przez żadne środowisko kulturalne. Pozwala nam to odróżnić się od innych wydawnictw w Gorzowie i zachować czytelny profil. Młodzi fantaści, którzy, jak mogę stwierdzić na moim własnym przykładzie, nie mogli znaleźć wsparcia w lokalnym środowisku kulturalnym, teraz znaleźli je dzięki nam.

Co więcej, to ukierunkowanie na fantastykę pozwala nam również na atrakcyjną promocję naszego miasta. Każdy numer „LandsbergONu” wysyłamy do recenzentów z całej Polski zajmujących się fantastyką. Dzięki temu, że środowisko fantastyczne jest w naszym kraju dość silne i skonsolidowane trafiamy z naszą twórczością do wielu i powstają świetne recenzje, chwalące nie tylko nasze czasopismo, ale też Gorzów. Magazyn zyskał uznanie w Polsce poprzez liczne artykuły i wzmianki w mediach zajmujących się fantastyką, np. portal Ostatnia Tawerna, Game Exe, Fanpage Świat Fantasy, Brama Grozy, Trupi Jad, 13 Schron i wiele wiele innych. Każdy numer promował Gorzów Wlkp. poprzez umiejscowienie akcji opowiadań w Gorzowie i zapewnienie całego miejsca na reklamę hasła „Gorzów – Stąd jestem”. We wszystkich artykułach, w których wspomniano o „LandsbergONie” pojawiał się również Gorzów. Do tej pory ukazało się 86 recenzji, artykułów, wzmianek o naszym czasopiśmie, a w każdym miasto Gorzów odmienia się przez wszystkie przypadki. Magazyn fantastyczny okazał się ciekawą i nowatorską formą promocji gorzowskiej kultury i samego Gorzowa. Aby nie być gołosłownym zacytuję kilka recenzji. W „Ostatniej Tawernie”, jednym z największym portali o fantastyce pisali o nas: „To świetna inicjatywa i cieszy mnie, że są ludzie chcący się ich podejmować oraz tacy, którzy je wspierają. Brawo dla redakcji i całego Gorzowa. Jak dla mnie jesteście naprawdę fantastyczni.”, portal Game Exe: „Redaktorzy formułują ambitny cel – ułatwienie debiutu tym, którzy tego najbardziej potrzebują, czyli młodym (duchem, bo w metrykę nikt nie zagląda), pełnym pasji fantastom. Wystarczy przeczytać wstęp redaktora naczelnego, Mariusza Sobkowiaka, by mieć pełną jasność. Ten cel został zrealizowany wzorcowo. O ile autorzy (nomen omen) dopiszą, a wsparcie finansowe ze strony miasta będzie stabilne, to powinno być dobrze. Dobre miejsce na debiut, nie tylko dla Gorzowian.”, portal Bramy Grozy: „jest to magazyn wydawany przez Stowarzyszenie Novum w formie półrocznika, poświęcony grozie, fantasy i s-f, mający na celu promowanie twórców rodem z Gorzowa Wielkopolskiego. I co jak co, ale jest na czym oko zawiesić oraz co przeczytać.”. Takich recenzji przez te 5 lat ukazało się kilkadziesiąt wszystkie chwalące nasz magazyn, ale najważniejsze, że nazwa naszego miasta jest w tym kontekście odmieniana przez wszystkie przypadki. Przy takiej promocji (w mojej opinii najlepszej promocji miasta jaką obecnie wykonuje lokalne wydawnictwo w Gorzowie) boli nieco, iż otrzymujemy najmniejsze wsparcie z miasta spośród lokalnych wydawnictw. Z drugiej strony to wsparcie mogłoby nie istnieć, więc nadal z pełną świadomością opowiadam na spotkaniach fantastycznych o współpracy z miastem jako modelowym przykładzie wspierania lokalnych inicjatyw fantastycznych i jestem naprawdę za to szczerze wdzięczny miastu. To dzięki temu wsparciu wrośliśmy w kulturalną tkankę tego miasta i mam nadzieję, że będziemy mogli wydawać kolejne numery przez wiele następnych lat.

Magazyn jest dostępny dla chętnych bezpłatnie. Wszystkie numery można znaleźć w Internecie na stronie www.landsbergon.pl, ale pismo można też otrzymać w formie drukowanej, prawda?

Każdy numer Gorzowskiego Magazynu Fantastycznego „LandsbergON” wydajemy zarówno w formie tradycyjnej, papierowej, jak i w formie cyfrowej do pobrania w Internecie. Liczba egzemplarzy papierowych wacha się od 100 do 150 w zależności od otrzymanej dotacji i cen w drukarni. Próbowaliśmy drukować nasze czasopismo w Gorzowie, ale niestety za otrzymywaną kwotę dotacji żadna lokalna drukarnia nie była w stanie wydrukować nam magazynu. Jeśli ktoś z lokalnej branży chciałby wspomóc wydawanie lokalnego czasopisma to jesteśmy otwarci na współpracę, a na razie co jakiś czas zmieniamy drukarnie podążając za cenami. Nie zamierzamy jednak rezygnować z wydawania czasopisma w formie tradycyjnej i będziemy to robić tak długo, jak długo wystarczy nam na to środków. Kosztem liczby egzemplarzy tworzymy najpiękniejsze lokalne czasopismo, które z przyjemnością można postawić na swojej półce. Jakość jest dla nas bardzo ważna, dlatego jak pisali cytowani recenzenci jest u nas zarówno co poczytać, jak i na czym oko zawiesić. Niech pamiętają o tym nie tylko lokalni pisarze, ale też fotografowie, malarze i graficy. Zapraszamy do nas z fantastycznymi dziełami!

No to kwestia najważniejsza: kto może przysłać swoje opowiadanie, w jaki sposób i do kiedy można to zrobić?

Wszyscy, którzy zajmują się twórczością fantasy, s-f i horror (opowiadania, recenzje, felietony, grafiki) mogą przesyłać swoje prace na adres mailowy landsbergon@gmail.com do 30.04.2023 r. Na stronie www.landsbergon.pl znajduje się Regulamin naboru tekstów ze szczegółowymi wytycznymi. Czekamy więc nie tylko na opowiadania, ale przyjmujemy też wywiady, wiersze, recenzje, oraz obrazy, grafiki i zdjęcia. Jak wspomnieliśmy w tym numerze skupiamy się na historii alternatywnej, więc zachęcamy by przesyłane prace nawiązywało do tego tematu. Prace może przesłać każdy zainteresowany fantastyką. Zachęcamy zarówno ludzi młodych (publikowaliśmy chociażby prace licealistów), jak i seniorów (opublikowaliśmy w jednym z numerów ciekawy felieton o UFO emerytowanej pisarki). Pierwszeństwo mają u nas oczywiście autorzy z Gorzowa i okolic, lub związani z naszym miastem, ale w ramach gościnnych występów przyjmujemy również twórczość osób spoza miasta.

A kiedy możemy się spodziewać, ze 11. Numer trafi do mieszkańców?

Jako, iż nasze pismo ma formułę półrocznika, jedenasty numer ukaże się do końca czerwca. Zaczynamy jak zawsze od promocji wydania papierowego, które będzie można za darmo dostać w lokalnych bibliotekach i instytucjach kultury, oraz w Urzędzie Miasta Gorzowa. Jako, iż liczba egzemplarzy nie jest duża jest to prawdziwy „biały kruk” i warto śledzić informacje na facebookowym profilu Stowarzyszenia NOVUM, by zdobyć swój egzemplarz. Po zakończeniu kolportażu wersji papierowej udostępnimy do pobrania dla każdego wersję cyfrową, która również cieszy się dużym powodzeniem o czym świadczy monitorowana przez nas liczba pobrań. Sam nie mogę się już doczekać na prace gorzowskich fantastów i na nowy numer najpiękniejszego lokalnego czasopisma „LandsbergON”.

Było nam bardzo miło, dziękujemy za rozmowę!

A mieszkańców, którzy mają w sobie żyłkę pisarza lub grafika, zachęcamy do przysłania swoich prac. To może być pierwszy krok w drodze do kariery!


💸 Wspieraj nasze media na Patronite
https://patronite.pl/wlubuskie

Mniej czasu na załatwienie spraw z dowodem

Bartłomiej Nowosielski / www.um.gorzow.pl

Każdy kto w najbliższy piątek (31.03) planował udać się do urzędu przy ulicy Sikorskiego w Gorzowie w sprawie dowodu osobistego musi liczyć się z tym, że wydział będzie czynny krócej. Do której i dlaczego?

Jak informują urzędnicy już jutro, czyli w piątek, obsługa petentów chcących załatwić sprawy związane z dowodem osobistym będzie się odbywała jedynie do godziny 13:30. Jeśli więc ktoś chciał właśnie jutro złożyć wniosek o wydanie dowodu lub odebrać już wyrobiony dokument musi się pospieszyć, bo będzie miał na to godzinę mniej!

Przypomnijmy: normalnie w piątki urząd działa od godziny 8:00 do godziny 14:30. Tym razem również zostanie otwarty o 8:00 z tą różnicą, że po 13:30 nie uda się już załatwić sprawy dowodowej. Dlaczego?

– Powodem jest konieczność wdrożenia zmiany oprogramowania przez Ministerstwo Cyfryzacji – dowiadujemy się z Wydziału Spraw Obywatelskich.

Ważne! Chodzi wyłącznie o sprawy związane z dowodami osobistymi, Ewidencja Ludności w pozostałych sprawach będzie działać bez zmian, tak jak i inne wydziały.


💸 Wspieraj nasze media na Patronite
https://patronite.pl/wlubuskie

Nagroda za katastrofę nad Odrą?

Dyrekcja WFOŚiGW
fot. WFOŚiGW

Jak informuje dziennik „Fakt” mimo katastrofy ekologicznej na Odrze prezesi Wojewódzkich Funduszy Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej dostali w zeszłym roku wysokie premie. Dyrekcja w Zielonej Górze przyznała sobie ponad 50 tys. zł.

Przypomnijmy, że w lipcu i sierpniu ubiegłego roku mieliśmy jedną z największych katastrof ekologicznych nad Odrą. Rzeką płynęły tysiące śniętych ryb. Sprawa dotyczyła głównie dwóch województw: dolnośląskiego oraz lubuskiego.

Jak czytamy w gazecie dyrekcja Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Zielonej Górze również otrzymali nagrodę – Szef Mariusz Herbut i jego zastępca Ireneusz Madej podzielili między siebie 36 tys. 56 zł. Do tego dyrektorzy w zielonogórskim funduszu dostali łącznie 17 tys. 518 zł. Również tam nikt nie chce wytłumaczyć, za co konkretnie były nagrody – podaje „Fakt”.

Zgodnie z ustawą do głównych działań Funduszy należy przedsięwzięcia związane z ochroną wód oraz przeciwdziałanie klęskom żywiołowym i likwidowanie ich skutków dla środowiska

Szefów WFOŚiGW powołuje pięcioosobowa rada nadzorcza. W oddziale lubuskim i dolnośląskim większość stanowią osoby wybrane przez stronę rządową, czyli resort klimatu i środowiska, podlegający mu NFOŚiGW lub wojewodów. W Zielonej Górze szefem rady nadzorczej jest Aleksander Brzózka, rzecznik prasowy Ministerstwa Klimatu i Środowiska.

Prezesi zarówno z Wrocławia, jak i Zielonej Góry pełnili swoje funkcje podczas katastrofy ekologicznej na Odrze w 2022 r. i do dziś pozostają na stanowisku.


💸 Wspieraj nasze media na Patronite
https://patronite.pl/wlubuskie

Znowu ruszymy po Rowerową Stolicę Polski

Andrzej Huszcza Zbigniew Spruch

Po raz drugi Zielona Góra weźmie aktywny udział w wyścigu po Rowerową Stolicę Polski. Tym razem akcję promują ambasadorzy w osobach legendy kolarstwa Zbigniewa Sprucha oraz żużlowca Andrzeja Huszczy.

— Nie chodzi o to, by wygrać, ale o to, by jak najwięcej mieszkańców wsiadło na rower, bo rower to świetny środek transportu w naszym mieście. To zachęta do aktywnego trybu spędzania wolnego czasu, choć punkty można nabijać również w drodze do pracy, szkoły czy jadąc po zakupy – mówi radny miasta Robert Górski, który jednak tonuje rywalizację.

W zeszłym roku przy 56 miastach, które brały udział, zwyciężyła Biała Podlaska przed Puławy i Gnieznem. Zielona Góra jako debiutant zajęła siódme miejsce. Największą furorę zrobiła trasa do Parku Książęcego w Zatoniu.

Do akcji zachęcają ambasadorzy, Zbigniew Spruch, legenda polskiego kolarstwa i Andrzej Huszcza, legenda żużlowego Falubazu.

– Zachęcamy wszystkich, mamy dostępność rowerów w naszym mieście, są do wypożyczenia mamy ścieżki rowerowe i super warunki. To jest przyjemność dla organizmu i przy okazji można pozwiedzać okolice regionu – mówił zawodowy wicemistrz świata w kolarstwie.

Zasady są podobne jak ostatnio, trzeba pobrać aplikację Aktywne Miasta, która rejestruje nasze aktywności podczas jazdy rowerem, na bazie naszych osiągnięć zbieramy punkty, które zapisywane są dla miast i drużyn. Suma przejechanych kilometrów mieszkańców, które zostały uzbierane, dzielone są przez ilość mieszkańców, Puchar wygrywa miasto z najlepszym wynikiem.

– To super akcja, bo każdy może wsiąść na rower i młodzi i starzy. Wystarczy tylko pedałować, bo nie ma złej pogody na rower, wystarczy się odpowiednio ubrać. Dla mnie to fajna rywalizacja, wcześniej jeździłem na dwóch kołach i teraz też, tyle że tu jest inaczej bo pracują nogi, bo wtedy tylko siedziałem hehe. W moim wieku to wskazane, by się ruszać i zachęcam każdego do udziału – dodał Andrzej Huszcza.

Trening do Rowerowej Stolicy Polski już się zaczął, potrwa do 21 maja. To na razie tylko rozgrzewka. Kilometry wykręcone podczas treningów nie wliczają się do czerwcowego współzawodnictwa. Zabawę zaplanowano od 1 do 30 czerwca.


💸 Wspieraj nasze media na Patronite
https://patronite.pl/wlubuskie

Biznesowe spotkanie w Krośnie Odrzańskim

śniadanie biznesowe
fot. Paweł Wańczko / Lubuskie.pl

Już w piątek, 31 marca 2023 r. o godzinie 10.00 na Zamku Piastowskim w Krośnie Odrzańskim przy ul. Szkolnej 1 odbędzie się kolejne spotkanie w ramach cyklu „Business & Breakfast”.

– Spotkania networkingowe przedsiębiorców mają charakter nieformalny. Ich celem jest ułatwienie nawiązywania kontaktów między firmami i ich integracja oraz nawiązanie trwałych relacji z samorządem. W trakcie spotkań przedstawiciele firm mają czas na poznanie się, wspólne wypicie kawy czy luźną rozmowę – mówi w rozmowie z nami Łukasz Pabierowski, zastępca dyrektora Departamentu Rozwoju i Innowacji Urzędu Marszałkowskiego

Podczas spotkania będzie można wymienić się poglądami, ale też zapoznać się ze zbliżającymi naborami nowego rozdania środków unijnych Fundusze Europejskie dla Lubuskiego 2021-2027, a także Banku Gospodarstwa Krajowego. Poprzednie takie wydarzenie miało miejsce w grudniu w Świebodzinie. Wstęp na spotkanie jest bezpłatne.

Więcej informacji i zapisy – pod numerem telefonu 661 326 549 lub mailowo: innowacje@lubuskie.pl. 


💸 Wspieraj nasze media na Patronite
https://patronite.pl/wlubuskie

„Do pana z góry” – Sibińska „zaorała” wojewodę.

Sibińska i Dajczak

Karma, zaoranie, natychmiastowe wyjaśnienie itd. wiele można użyć internetowych zwrotów, żeby ocenić, co zrobiła Krystyna Sibińska. W krótki i prosty sposób pokazała na reklamie wielkopowierzchniowej co sądzi o polityce PiS-u.

W centrum Strzelec Krajeńskich zawisł duży baner Wojewody Lubuskiego Władysława Dajczaka ze słowami: „Decyzją rządu Prawa i Sprawiedliwości budujemy obwodnicę Strzelec Krajeńskich” i logo programu „100 Obwodnic”. Niedawno pojawił się jednak poniżej drugi baner i już nie jest tak korzystny dla polityka PiS

Twitter Krystyna Sibińśka

Baner poniżej zaczyna się od słów – „do Pana z góry”. Następnie możemy przeczytać, zę to nie PiS płaci za obwodnicę tylko podatnicy, oraz że decyzję podjął jeszcze rząd PO-PSL po zebraniu 4 tys. podpisów Strzelczan. Postanowiliśmy zapytać posłankę Krystynę Sibińską o tę akcję:

– Kłamstwa trzeba prostować, a to ewidentne kłamstwo PiS-u. Przypomnę, że ta obwodnica została wpisana do Programu Budowy Dróg Krajowych i Autostrad za czasów Platformy Obywatelskiej i muszę oddać ukłon 4 tysiącom mieszkańców, którzy zebrali podpisy w ramach konsultacji tego programu. Dobrze, że PiS nie przerwał tej inwestycji i ją kontynuuje – mówi Krystyna Sibińska.

Jej wpis na Twitterze z akcją banerową robi furorę i do teraz zyskał prawie 1000 polubień i ponad 33 tys. zasięgów. Większość komentujących chwali za bardzo dobry pomysł. Czy w ten sposób będzie parlamentarzystka przedstawiać swoją osobę w zbliżającej się kampanii wyborczej?

– PiS jeździ i rozdaje kartoniki bez pokrycia, które powinny być rozdawane z KPO, którego dalej nie ma. Mamią społeczeństwo, więc uważam, że te wszystkie kłamstwa należy obnażać i prostować – dodała K. Sibińska.

Z kolei Wojewoda Lubuski Władysław Dajczak w rozmowie z Radiem Zachód uważa, że decyzja o obwodnicy powstała dzięki rządowi PiS, a nie 4 tys. podpisów. Dodaje, że większej bzdury nie słyszał.


💸 Wspieraj nasze media na Patronite
https://patronite.pl/wlubuskie